Migrants 'going back to Poland'
Many Polish migrants are returning to their homeland, says a group working with Eastern Europeans in Derby.
The Eastern European Migrants Advice Committee said it has recently seen a change of the flow of people between Poland and Britain.
It is estimated about 6,000 people came from Poland to Derby but now it is thought around 500 returned due to low wages and poor living conditions.
A community worker said there were new work opportunities in Poland.
In the long term probably I would consider going back to Poland
Lucasz Gazda
Bish Wojcick said people were returning because of the new construction work, including that taking place ahead of Poland and Ukraine hosting the 2012 European Football Championships.
He added: "There's a lot of construction work starting to happen in Poland and people now are turning round and saying 'well, let's go home'."
Lucasz Gazda, a Pole studying at Derby University, said his brother Mariusz had returned home after coming to Britain to pursue a career.
He said: "After one year he decided to go back, he wasn't able to find employment in his area of interest, mainly in engineering. In the long term probably I would consider going back to Poland."
The East Midlands Development Agency (Emda) said the trend appeared to be repeated across the region and nationally.
Saturday, March 15, 2008
Restytucja mienia żydowskiego i obietnice Tuska by Prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Restytucja mienia żydowskiego i obietnice Tuska by Prof. Iwo Cyprian Pogonowski

Propagowana świadomość Holokaustu według szanowanego izraelskiego pisarza, Boas’a Evron’a „jest oficjalną propagandową indoktrynacją, która zawiera fałszywe slogany i zafałszowany pogląd na świat, który wcale nie ma szerzyć zrozumienia przeszłości, ale ma na celu manipulowanie teraźniejszością.” Logicznie biorąc wiedza o nazistowskim ludobójstwie Żydów powinna powodować w Izraelu opór, przeciwko prześladowaniu Palestyńczyków przez rząd Izraela i skandalicznemu grożeniu mieszkańcom Gazy Holokaustem.
Według Evron’a „pamięć eksterminacji nazistowskiej” obecnie służy „jako skuteczne narzędzie w rękach przywództwa w Izraelu i Żydów zagranicą.” Podstawą tego są dwa dogmaty. Pierwszy, że „Holokaust jest niezaprzeczalnie unikalnym zdarzeniem w historii.” Drugi, że „Holokaust jest skutkiem nieracjonalnej i odwiecznej nienawiści nie-Żydów przeciwko Żydom.”
Obydwa powyższe dogmaty nie istniały na forum publicznym przez wojną 1967 roku, po której to wojnie, dogmaty te, stały się podstawowymi elementami w propagandowej literaturze Holokaustu. Żaden z tych dogmatów nie figurował w uczciwych studiach nad niemieckim ludobójstwem Żydów. Natomiast obydwa te dogmaty wywodzą się ze skrajnych poglądów zawartych w Judaizmie talmudycznym i w Syjonizmie, ale ich nie było n. p. wśród zorganizowanego Żydostwa w USA, w latach powojennych, starało się ono przedstawiać niemieckie ludobójstwo Żydów, jako jedno z tragicznych zjawisk w ogólnoludzkiej historii.
Po wojnie 1967 roku nastąpiła zmiana wśród organizacji żydowskich w USA i przyjęto hasło, że „Holokaust ...był wyjątkowy w historii ludzkości.” Historyk David Standard kpił sobie, że wówczas „małe przedsiębiorstw Holokaustu tworzy mit o wyjątkowości doświadczeń żydowskich z energią i pomysłowością religijnych fanatyków.”
Dogmat o wyjątkowości nie ma sensu według profesora Noraman Finkelstein’a autora „The Holocaust Industry: Refleksje nad eksploatacją cierpień Żydów.” W książce tej autor opisuje Elie Wiesel’a, inicjatora zastosowania słowa „Holokaust” jako określenie tragedii Żydów, w czasie wojny jako „błazna nadwornego przemysłu Holokaustu,”( „Resident clown w Holocaust Industry”).
Rząd niemiecki wypłaca odszkodowanie weteranom gett i obozów, tak, że coraz więcej Żydów zgłasza się jako „Holocaust survivors.” Matka profesora Finkelstein’a, która mimo pobytu w obozie niemieckim nie dostała pełnego odszkodowania pobranego na jej konto przez żydowski ruch roszczeniowy, powiedziała: „Jeżeli jest prawdą, że tylu Żydów przeżyło obozy i getta, to ilu Żydów naprawdę Hitler zabił?”
Żydowski ruch roszczeniowy działa na wielką skalę. Dla przykładu: Lawrence Eagleburger, były sekretarz stanu USA, zarabia rocznie 300,000 dolarów jako prezes „Międzynarodowej Komisji do roszczeń asekuracyjnych czasu Holokaustu,” a Saul Kagan rocznie zarabiał 105,000 dolarów jako główny sekretarz „Konferencji Roszczeń,” który został skazany za 33 oszustwa bankowe w Nowym Jorku (po wielu apelacjach nie dostał się on do więzienia).
Aparat szantażu żydowskiego ruchu roszczeniowego, według Finkelstein’a, wymógł na bankach szwajcarskich ponad miliard dolarów w zamian za udowodnioną należność 32 milionów dolarów, po presji pro-żydowskich amerykańskich dygnitarzy, takich jak sekretarz stanu Madeleine Albright i oskarżeniach Szwajcarów o wyjątkową chciwość, dwulicowość, egotyzm, antysemityzm, etc. w prasie w USA.
Dwaj miliarderzy: Edgar Bronfman, prezes Światowego Kongresu Żydów i sekretarz tej organizacji, rabin Izrael Singer, miliarder w handlu nieruchomościami „pertraktowali” z bankierami szwajcarskimi „dla dobra Żydów.” Rabin Singer od lat napada na Polskę i przysięga od wielu lat, że mienie po-żydowskie w Polsce odziedziczą Żydzi, a nie państwo polskie lub Polacy, oraz grozi stałym zniesławianiem Polski i Polaków póki swego celu nie osiągnie.
„Konferencja Roszczeń” jest atakowana w sądach przez okradzionych przez nią na setki milionów dolarów Żydów z Niemiec Wschodnich, a sam Singer w końcu został skompromitowany „dobroczynnością cudzymi pieniędzmi.” Wcześniej, 13 marca, 2000 roku twierdził, że „w Austrii wartość po-żydowskiego mienia wynosi dziesięć miliardów dolarów i że 50% dzieł sztuki w USA pochodzi z rabunku zbiorów żydowskich.” Twierdzenia te spowodowały opinię profesora Finkelstein’a że „żydowski ruch roszczeniowy dostaje obłędu.”
Żydowski ruch roszczeniowy rozpowszechnia wśród Żydów i nie-Żydów oszczerstwa anty-polskie i twierdzi, że Polacy poddali się po jednym dniu walki i nie odegrali żadnej roli w pokonaniu hitlerowskich Niemiec. Natomiast Szwajcarzy jakoby zamykali Żydów „obozach pracy niewolniczej” w czasie wojny.
Typowo rodzina rabina Marvin’a Hier’a pobiera wysokie pensje w sumie 520,000 dolarów, w 1995 roku, według Finkelsteina, w Centrze Simon’a Wiesental’a w Kalifornii. Rodzina ta podnosi swoje dochody za pomocą wystawy „Dachau spotyka Disneyland,” jako skuteczne stosowanie sensacji lunaparku i uczucia strachu u publiczności w celu zbierania pieniędzy. Przypomina to karykaturalną kreskówkę Holokaustu pod tytułem Mysz gdzie Żydów symbolizowały myszy, Niemców koty, a Polaków świnie, co zupełnie nie przeszkadzało Radkowi Sikorskiemu.
Nic dziwnego, że na takim tle, 12 marca, 2008 były marszałek Sejmu Ludwik Dorn odniósł się z rezerwą do problemu restytucji mienia żydowskiego w Polsce. Ludwik Dorn wyraził opinię, że obietnica przeprowadzenia reprywatyzacji złożona przez Donalda Tuska środowiskom żydowskim w USA, nie była ani symbolicznie ani politycznie najlepszym posunięciem.
Uważam, że na tle zniszczeń wojennych, jakim uległa Polska, nie ma powodu dawania pierwszeństwa Żydom przed nie-Żydami w regulowaniu roszczeń w sądach polskich. W żadnym wypadku skompromitowany żydowski ruch roszczeniowy organizacji żydowskich w Ameryce nie powinien otrzymywać ani pieniędzy ani żadnych tytułów własności i zobowiązań od władz polskich, którym grozi zdominowanie przez wierzycieli żydowskich i Izrael.
Prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Iwo Cyprian Pogonowski
Born Sept. 3, 1921
Lwów, Poland
in Dec 1939 left Warsaw. Dec 30, 1939 arrested by Ukrainians serving the Gestapo in Dukla, then transferred to Barwinek, Krosno, Jaslo, Tarnów, Oswiecim, arrived in Oranienburg-Sachsenhausen on Aug. 10, 1940.
April 19, 1945 started on the Death March of Brandenburg from Sachsenhausen; escaped gunfire of SS-guards and arrived to Schwerin and freedom on May 2, 1945.
September 1945 arrived in Brussels, Belgium; obtained admission as a regular student at the Catholic University: Institute Superieur de Commerce, St. Ignace in Antwerp.
in 1954 graduated in Civil Engineering at the top of his class. Was invited to join honorary societies: Tau Beta Pi (general engineering honorary society), Phi Kappa Phi (academic honorary society equivalent to Phi Beta Kappa), Pi Mu (mechanical engineering honorary society), and Chi Epsilon (civil engineering honorary society). Taught descriptive geometry at the University of Tennessee;
in 1955 graduated with M.S. degree in Industrial Engineering.
in 1955 started working for Shell Oil Company in New Orleans. After one year of managerial training was assigned to design of marine structures for drilling and production of petroleum.
in 1960 started working for Texaco Research and Development in Houston, Texas as a Project Engineer. Authored total of 50 American and foreign patents on marine structures for the petroleum industry;
wrote an article: The Rise and Fall of the Polish Commonwealth - A Quest for a Representative Government in Central and Eastern Europe in the 14th to 18th Centuries. Started to work on a Tabular History of Poland.
in 1972 moved to Blacksburg, Virginia. During the following years worked as Consulting Engineer for Texaco, also taught in Virginia Polytechnic Institute and State University as Adjunct Professor in the College of Civil Engineering teaching courses on marine structures of the petroleum industry. Designed and supervised the construction of a hill top home for his family, also bought 500 acre ranch (near Thomas Jefferson National Forest) where he restored 200 years old mill house on a mountain stream.
in 1978 prepared Polish-English, English-Polish Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. The dictionary included a Tabular History of Poland, Polish Language, People, and Culture as well as Pogonowski's phonetic symbols for phonetic transcriptions in English and Polish at each dictionary entry; the phonetic explanations were illustrated with cross-sections of speech (organs used to pronounce the sounds unfamiliar to the users). It was the first dictionary with phonetic transcription at each Polish entry for use by English speakers
in 1981 prepared Practical Polish-English Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc.
in 1983 prepared Concise Polish-English Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. Wrote an analysis of Michael Ch ci ski's Poland, Communism, Nationalism, Anti-Semitism. Also selected crucial quotations from Norman Davies' God's Playground - A History of Poland on the subject of the Polish indigenous democratic process.
in 1985 prepared Polish-English Standard Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. Also prepared a revised and expanded edition of the Concise Polish-English Dictionary with complete phonetics, also published by Hippocrene Books Inc.
in 1987 prepared Poland: A Historical Atlas on Polish History and Prehistory including 200 maps and graphs as well as Chronology of Poland's Constitutional and Political Development, and the Evolution of Polish Identity - The Milestones. An introductory chapter was entitled Poland the Middle Ground. Aloysius A. Mazewski President of Polish-American Congress wrote an introduction. The Atlas was published by Hippocrene Books Inc. and later by Dorset Press of the Barnes and Noble Co. Inc. which sends some 30 million catalogues to American homes including color reproduction of book covers. Thus, many Americans were exposed to the cover of Pogonowski's Atlas showing the range of borders of Poland during the history - many found out for the firsttime that Poland was an important power in the past. Total of about 30,000 atlases were printed so far.
In 1988 the publication of Poland: A Historical Atlas resulted in a number of invitations extended by several Polonian organizations to Iwo Pogonowski to present Television Programs on Polish History. Pogonowski responded and produced over two year period 220 half-hour video programs in his studio at home (and at his own expense.) These programs formed a serial entitled: Poland, A History of One Thousand Years. Total of over 1000 broadcasts of these programs were transmitted by cable television in Chicago, Detroit-Hamtramck, Cleveland, and Blacksburg.
in 1990-1991 translated from the Russian the Catechism of a Revolutionary of 1869 in which crime has been treated as a normal part of the revolutionary program. Started preparation of the Killing the Best and the Brightest: A Chronology of the USSR-German Attempt to Behead the Polish Nation showing how the USSR became a prototype of modern totalitarian state, how this prototype was adapted in Germany by the Nazis.
in 1991 prepared Polish Phrasebook, Polish Conversations for Americans including picture code for gender and familiarity, published by Hippocrene Books Inc.
in 1991 prepared English Conversations for Poles with Concise Dictionary published by Hippocrene Books Inc. By then a total of over 100,000 Polish-English, English-Polish Dictionaries written by Pogonowski were sold in the United States and abroad.
in 1992 prepared a Dictionary of Polish, Latin, Hebrew, and Yiddish Terms used in Contacts between Poles and Jews. It was prepared for the history of Jews in Poland as well as 115 maps and graphs and 172 illustrations, paintings, drawings, and documents, etc. of Jewish life in Poland. This material was accompanied by proper annotations.
in 1993 prepared Jews in Poland, Rise of the Jews as a Nation from Congressus Judaicus in Poland to the Knesset in Israel, published by Hippocrene Books Inc. in 3000 copies. Foreword was written by Richard Pipes, professor of history at Harvard University, and Pogonowski's school mate in the Keczmar school in Warsaw. Part I included: a Synopsis of 1000 Year History of Jews in Poland; the 1264 Statute of Jewish Liberties in Poland in Latin and English translation; Jewish Autonomy in Poland 1264-1795; German Annihilation of the Jews. In appendixes are documents and illustrations. An Atlas is in the Part III. It is divided as follows: Early Jewish Settlements 966-1264; The Crucial 500 Years, 1264-1795; Competition (between Poles and Jews) Under Foreign Rule, 1795-1918; The Last Blossoming of Jewish Culture in Poland, 1918-1939; German Genocide of the Jews, 1940-1944; Jewish Escape from Europe 1945-1947 - The End of European (Polish) Phase of Jewish History (when most of world's Jewry lived in Europe). Pogonowski began to write a new book starting with the Chronology of the Martyrdom of Polish Intelligentsia during World War II and the Stalinist Terror; the book in preparation was entitled Killing the Best and the Brightest.
in 1995 prepared Dictionary of Polish Business, Legal and Associated Terms for use with the new edition of the Practical Polish-English, English-Polish Dictionary and later to be published as a separate book.
in 1996 Pogonowski's Poland: A Historical Atlas; was translated into Polish; some 130 of the original 200 maps printed in color; the Chronology of Poland was also translated into Polish. The Atlas was published by Wydawnictwo Suszczy ski I Baran in Kraków in 3000 copies; additional publications are expected. Prepared Polish-English, Eglish-Polish Compact Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc.
in 1997 finished preparation of the Unabridged Polish-English Dictionary with complete phonetics including over 200,000 entries, in three volumes on total of 4000 pages; it is published by Hippocrene Books Inc; the Polish title is: Uniwesalny S ownik Polsko-Angielski. Besides years of work Pogonowski spent over $50,000 on computers, computer services, typing, and proof reading in order to make the 4000 page dictionary camera ready; assisted in the preparation of second edition of Jews in Poland, Rise of the Jews from Congressus Judaicus in Poland to the Knesset in Israel published in fall of 1997. Prepared computer programs for English-Polish Dictionary to serve as a companion to the Unabridged Polish-English Dictionary printed by the end of May 1997.
in 1998 Pogonowski organized preparation of CD ROM for the Unabridged Polish-English Dictionary, Practical English-Polish Dictionary, Polish Phrasebook for Tourists and Travelers to Poland, all published earlier by Iwo C. Pogonowski. The Phrasebook includes 280 minutes of bilingual audio read by actors. Started preparation for a new edition of Poland: A Historical Atlas. New Appendices are being prepared on such subjects as: Polish contribution to Allied's wartime intelligence: the breaking of the Enigma Codes, Pune Munde rocket production; Poland's contribution to the international law since 1415; Poland's early development of rocket technology such as Polish Rocketry Handbook published in 1650 in which Poles introduced for the first time into the world's literature concepts of multiple warheads, multistage rockets, new controls in rocket flight, etc. Poland's Chronology is being enlarged to reflect the mechanisms of subjugation of Polish people by the Soviet terror apparatus. Continued preparation of the Killing the Best and the Brightest: A Chronology of the USSR-German Attempt to Behead the Polish Nation, including the 1992 revelations from Soviet archives as well as the current research in Poland. Continued preparation of two-volume English Polish Dictionary, a companion to the Unabridged Polish-English Dictionary published in 1997. Reviewed Upiorna Dekada by J. T. Gross.
in 1999 Pogonowski continued writing Poland - An Illustrated History and preparing for it 21 maps and diagrams and 89 illustrations.
in 2000 Pogonowski prepared, in a camera ready form, Poland - An Illustrated History; it was published by Hippocrene Books Inc. NY 2000 and recommended by Dr. Zbigniew Brzezinski, National Security Advisor under President Carter, as "An important contribution to the better understanding of Polish history, which demonstrates in a vivid fashion the historical vicissitudes of that major European nation."

Propagowana świadomość Holokaustu według szanowanego izraelskiego pisarza, Boas’a Evron’a „jest oficjalną propagandową indoktrynacją, która zawiera fałszywe slogany i zafałszowany pogląd na świat, który wcale nie ma szerzyć zrozumienia przeszłości, ale ma na celu manipulowanie teraźniejszością.” Logicznie biorąc wiedza o nazistowskim ludobójstwie Żydów powinna powodować w Izraelu opór, przeciwko prześladowaniu Palestyńczyków przez rząd Izraela i skandalicznemu grożeniu mieszkańcom Gazy Holokaustem.
Według Evron’a „pamięć eksterminacji nazistowskiej” obecnie służy „jako skuteczne narzędzie w rękach przywództwa w Izraelu i Żydów zagranicą.” Podstawą tego są dwa dogmaty. Pierwszy, że „Holokaust jest niezaprzeczalnie unikalnym zdarzeniem w historii.” Drugi, że „Holokaust jest skutkiem nieracjonalnej i odwiecznej nienawiści nie-Żydów przeciwko Żydom.”
Obydwa powyższe dogmaty nie istniały na forum publicznym przez wojną 1967 roku, po której to wojnie, dogmaty te, stały się podstawowymi elementami w propagandowej literaturze Holokaustu. Żaden z tych dogmatów nie figurował w uczciwych studiach nad niemieckim ludobójstwem Żydów. Natomiast obydwa te dogmaty wywodzą się ze skrajnych poglądów zawartych w Judaizmie talmudycznym i w Syjonizmie, ale ich nie było n. p. wśród zorganizowanego Żydostwa w USA, w latach powojennych, starało się ono przedstawiać niemieckie ludobójstwo Żydów, jako jedno z tragicznych zjawisk w ogólnoludzkiej historii.
Po wojnie 1967 roku nastąpiła zmiana wśród organizacji żydowskich w USA i przyjęto hasło, że „Holokaust ...był wyjątkowy w historii ludzkości.” Historyk David Standard kpił sobie, że wówczas „małe przedsiębiorstw Holokaustu tworzy mit o wyjątkowości doświadczeń żydowskich z energią i pomysłowością religijnych fanatyków.”
Dogmat o wyjątkowości nie ma sensu według profesora Noraman Finkelstein’a autora „The Holocaust Industry: Refleksje nad eksploatacją cierpień Żydów.” W książce tej autor opisuje Elie Wiesel’a, inicjatora zastosowania słowa „Holokaust” jako określenie tragedii Żydów, w czasie wojny jako „błazna nadwornego przemysłu Holokaustu,”( „Resident clown w Holocaust Industry”).
Rząd niemiecki wypłaca odszkodowanie weteranom gett i obozów, tak, że coraz więcej Żydów zgłasza się jako „Holocaust survivors.” Matka profesora Finkelstein’a, która mimo pobytu w obozie niemieckim nie dostała pełnego odszkodowania pobranego na jej konto przez żydowski ruch roszczeniowy, powiedziała: „Jeżeli jest prawdą, że tylu Żydów przeżyło obozy i getta, to ilu Żydów naprawdę Hitler zabił?”
Żydowski ruch roszczeniowy działa na wielką skalę. Dla przykładu: Lawrence Eagleburger, były sekretarz stanu USA, zarabia rocznie 300,000 dolarów jako prezes „Międzynarodowej Komisji do roszczeń asekuracyjnych czasu Holokaustu,” a Saul Kagan rocznie zarabiał 105,000 dolarów jako główny sekretarz „Konferencji Roszczeń,” który został skazany za 33 oszustwa bankowe w Nowym Jorku (po wielu apelacjach nie dostał się on do więzienia).
Aparat szantażu żydowskiego ruchu roszczeniowego, według Finkelstein’a, wymógł na bankach szwajcarskich ponad miliard dolarów w zamian za udowodnioną należność 32 milionów dolarów, po presji pro-żydowskich amerykańskich dygnitarzy, takich jak sekretarz stanu Madeleine Albright i oskarżeniach Szwajcarów o wyjątkową chciwość, dwulicowość, egotyzm, antysemityzm, etc. w prasie w USA.
Dwaj miliarderzy: Edgar Bronfman, prezes Światowego Kongresu Żydów i sekretarz tej organizacji, rabin Izrael Singer, miliarder w handlu nieruchomościami „pertraktowali” z bankierami szwajcarskimi „dla dobra Żydów.” Rabin Singer od lat napada na Polskę i przysięga od wielu lat, że mienie po-żydowskie w Polsce odziedziczą Żydzi, a nie państwo polskie lub Polacy, oraz grozi stałym zniesławianiem Polski i Polaków póki swego celu nie osiągnie.
„Konferencja Roszczeń” jest atakowana w sądach przez okradzionych przez nią na setki milionów dolarów Żydów z Niemiec Wschodnich, a sam Singer w końcu został skompromitowany „dobroczynnością cudzymi pieniędzmi.” Wcześniej, 13 marca, 2000 roku twierdził, że „w Austrii wartość po-żydowskiego mienia wynosi dziesięć miliardów dolarów i że 50% dzieł sztuki w USA pochodzi z rabunku zbiorów żydowskich.” Twierdzenia te spowodowały opinię profesora Finkelstein’a że „żydowski ruch roszczeniowy dostaje obłędu.”
Żydowski ruch roszczeniowy rozpowszechnia wśród Żydów i nie-Żydów oszczerstwa anty-polskie i twierdzi, że Polacy poddali się po jednym dniu walki i nie odegrali żadnej roli w pokonaniu hitlerowskich Niemiec. Natomiast Szwajcarzy jakoby zamykali Żydów „obozach pracy niewolniczej” w czasie wojny.
Typowo rodzina rabina Marvin’a Hier’a pobiera wysokie pensje w sumie 520,000 dolarów, w 1995 roku, według Finkelsteina, w Centrze Simon’a Wiesental’a w Kalifornii. Rodzina ta podnosi swoje dochody za pomocą wystawy „Dachau spotyka Disneyland,” jako skuteczne stosowanie sensacji lunaparku i uczucia strachu u publiczności w celu zbierania pieniędzy. Przypomina to karykaturalną kreskówkę Holokaustu pod tytułem Mysz gdzie Żydów symbolizowały myszy, Niemców koty, a Polaków świnie, co zupełnie nie przeszkadzało Radkowi Sikorskiemu.
Nic dziwnego, że na takim tle, 12 marca, 2008 były marszałek Sejmu Ludwik Dorn odniósł się z rezerwą do problemu restytucji mienia żydowskiego w Polsce. Ludwik Dorn wyraził opinię, że obietnica przeprowadzenia reprywatyzacji złożona przez Donalda Tuska środowiskom żydowskim w USA, nie była ani symbolicznie ani politycznie najlepszym posunięciem.
Uważam, że na tle zniszczeń wojennych, jakim uległa Polska, nie ma powodu dawania pierwszeństwa Żydom przed nie-Żydami w regulowaniu roszczeń w sądach polskich. W żadnym wypadku skompromitowany żydowski ruch roszczeniowy organizacji żydowskich w Ameryce nie powinien otrzymywać ani pieniędzy ani żadnych tytułów własności i zobowiązań od władz polskich, którym grozi zdominowanie przez wierzycieli żydowskich i Izrael.
Prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Iwo Cyprian Pogonowski
Born Sept. 3, 1921
Lwów, Poland
in Dec 1939 left Warsaw. Dec 30, 1939 arrested by Ukrainians serving the Gestapo in Dukla, then transferred to Barwinek, Krosno, Jaslo, Tarnów, Oswiecim, arrived in Oranienburg-Sachsenhausen on Aug. 10, 1940.
April 19, 1945 started on the Death March of Brandenburg from Sachsenhausen; escaped gunfire of SS-guards and arrived to Schwerin and freedom on May 2, 1945.
September 1945 arrived in Brussels, Belgium; obtained admission as a regular student at the Catholic University: Institute Superieur de Commerce, St. Ignace in Antwerp.
in 1954 graduated in Civil Engineering at the top of his class. Was invited to join honorary societies: Tau Beta Pi (general engineering honorary society), Phi Kappa Phi (academic honorary society equivalent to Phi Beta Kappa), Pi Mu (mechanical engineering honorary society), and Chi Epsilon (civil engineering honorary society). Taught descriptive geometry at the University of Tennessee;
in 1955 graduated with M.S. degree in Industrial Engineering.
in 1955 started working for Shell Oil Company in New Orleans. After one year of managerial training was assigned to design of marine structures for drilling and production of petroleum.
in 1960 started working for Texaco Research and Development in Houston, Texas as a Project Engineer. Authored total of 50 American and foreign patents on marine structures for the petroleum industry;
wrote an article: The Rise and Fall of the Polish Commonwealth - A Quest for a Representative Government in Central and Eastern Europe in the 14th to 18th Centuries. Started to work on a Tabular History of Poland.
in 1972 moved to Blacksburg, Virginia. During the following years worked as Consulting Engineer for Texaco, also taught in Virginia Polytechnic Institute and State University as Adjunct Professor in the College of Civil Engineering teaching courses on marine structures of the petroleum industry. Designed and supervised the construction of a hill top home for his family, also bought 500 acre ranch (near Thomas Jefferson National Forest) where he restored 200 years old mill house on a mountain stream.
in 1978 prepared Polish-English, English-Polish Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. The dictionary included a Tabular History of Poland, Polish Language, People, and Culture as well as Pogonowski's phonetic symbols for phonetic transcriptions in English and Polish at each dictionary entry; the phonetic explanations were illustrated with cross-sections of speech (organs used to pronounce the sounds unfamiliar to the users). It was the first dictionary with phonetic transcription at each Polish entry for use by English speakers
in 1981 prepared Practical Polish-English Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc.
in 1983 prepared Concise Polish-English Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. Wrote an analysis of Michael Ch ci ski's Poland, Communism, Nationalism, Anti-Semitism. Also selected crucial quotations from Norman Davies' God's Playground - A History of Poland on the subject of the Polish indigenous democratic process.
in 1985 prepared Polish-English Standard Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. Also prepared a revised and expanded edition of the Concise Polish-English Dictionary with complete phonetics, also published by Hippocrene Books Inc.
in 1987 prepared Poland: A Historical Atlas on Polish History and Prehistory including 200 maps and graphs as well as Chronology of Poland's Constitutional and Political Development, and the Evolution of Polish Identity - The Milestones. An introductory chapter was entitled Poland the Middle Ground. Aloysius A. Mazewski President of Polish-American Congress wrote an introduction. The Atlas was published by Hippocrene Books Inc. and later by Dorset Press of the Barnes and Noble Co. Inc. which sends some 30 million catalogues to American homes including color reproduction of book covers. Thus, many Americans were exposed to the cover of Pogonowski's Atlas showing the range of borders of Poland during the history - many found out for the firsttime that Poland was an important power in the past. Total of about 30,000 atlases were printed so far.
In 1988 the publication of Poland: A Historical Atlas resulted in a number of invitations extended by several Polonian organizations to Iwo Pogonowski to present Television Programs on Polish History. Pogonowski responded and produced over two year period 220 half-hour video programs in his studio at home (and at his own expense.) These programs formed a serial entitled: Poland, A History of One Thousand Years. Total of over 1000 broadcasts of these programs were transmitted by cable television in Chicago, Detroit-Hamtramck, Cleveland, and Blacksburg.
in 1990-1991 translated from the Russian the Catechism of a Revolutionary of 1869 in which crime has been treated as a normal part of the revolutionary program. Started preparation of the Killing the Best and the Brightest: A Chronology of the USSR-German Attempt to Behead the Polish Nation showing how the USSR became a prototype of modern totalitarian state, how this prototype was adapted in Germany by the Nazis.
in 1991 prepared Polish Phrasebook, Polish Conversations for Americans including picture code for gender and familiarity, published by Hippocrene Books Inc.
in 1991 prepared English Conversations for Poles with Concise Dictionary published by Hippocrene Books Inc. By then a total of over 100,000 Polish-English, English-Polish Dictionaries written by Pogonowski were sold in the United States and abroad.
in 1992 prepared a Dictionary of Polish, Latin, Hebrew, and Yiddish Terms used in Contacts between Poles and Jews. It was prepared for the history of Jews in Poland as well as 115 maps and graphs and 172 illustrations, paintings, drawings, and documents, etc. of Jewish life in Poland. This material was accompanied by proper annotations.
in 1993 prepared Jews in Poland, Rise of the Jews as a Nation from Congressus Judaicus in Poland to the Knesset in Israel, published by Hippocrene Books Inc. in 3000 copies. Foreword was written by Richard Pipes, professor of history at Harvard University, and Pogonowski's school mate in the Keczmar school in Warsaw. Part I included: a Synopsis of 1000 Year History of Jews in Poland; the 1264 Statute of Jewish Liberties in Poland in Latin and English translation; Jewish Autonomy in Poland 1264-1795; German Annihilation of the Jews. In appendixes are documents and illustrations. An Atlas is in the Part III. It is divided as follows: Early Jewish Settlements 966-1264; The Crucial 500 Years, 1264-1795; Competition (between Poles and Jews) Under Foreign Rule, 1795-1918; The Last Blossoming of Jewish Culture in Poland, 1918-1939; German Genocide of the Jews, 1940-1944; Jewish Escape from Europe 1945-1947 - The End of European (Polish) Phase of Jewish History (when most of world's Jewry lived in Europe). Pogonowski began to write a new book starting with the Chronology of the Martyrdom of Polish Intelligentsia during World War II and the Stalinist Terror; the book in preparation was entitled Killing the Best and the Brightest.
in 1995 prepared Dictionary of Polish Business, Legal and Associated Terms for use with the new edition of the Practical Polish-English, English-Polish Dictionary and later to be published as a separate book.
in 1996 Pogonowski's Poland: A Historical Atlas; was translated into Polish; some 130 of the original 200 maps printed in color; the Chronology of Poland was also translated into Polish. The Atlas was published by Wydawnictwo Suszczy ski I Baran in Kraków in 3000 copies; additional publications are expected. Prepared Polish-English, Eglish-Polish Compact Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc.
in 1997 finished preparation of the Unabridged Polish-English Dictionary with complete phonetics including over 200,000 entries, in three volumes on total of 4000 pages; it is published by Hippocrene Books Inc; the Polish title is: Uniwesalny S ownik Polsko-Angielski. Besides years of work Pogonowski spent over $50,000 on computers, computer services, typing, and proof reading in order to make the 4000 page dictionary camera ready; assisted in the preparation of second edition of Jews in Poland, Rise of the Jews from Congressus Judaicus in Poland to the Knesset in Israel published in fall of 1997. Prepared computer programs for English-Polish Dictionary to serve as a companion to the Unabridged Polish-English Dictionary printed by the end of May 1997.
in 1998 Pogonowski organized preparation of CD ROM for the Unabridged Polish-English Dictionary, Practical English-Polish Dictionary, Polish Phrasebook for Tourists and Travelers to Poland, all published earlier by Iwo C. Pogonowski. The Phrasebook includes 280 minutes of bilingual audio read by actors. Started preparation for a new edition of Poland: A Historical Atlas. New Appendices are being prepared on such subjects as: Polish contribution to Allied's wartime intelligence: the breaking of the Enigma Codes, Pune Munde rocket production; Poland's contribution to the international law since 1415; Poland's early development of rocket technology such as Polish Rocketry Handbook published in 1650 in which Poles introduced for the first time into the world's literature concepts of multiple warheads, multistage rockets, new controls in rocket flight, etc. Poland's Chronology is being enlarged to reflect the mechanisms of subjugation of Polish people by the Soviet terror apparatus. Continued preparation of the Killing the Best and the Brightest: A Chronology of the USSR-German Attempt to Behead the Polish Nation, including the 1992 revelations from Soviet archives as well as the current research in Poland. Continued preparation of two-volume English Polish Dictionary, a companion to the Unabridged Polish-English Dictionary published in 1997. Reviewed Upiorna Dekada by J. T. Gross.
in 1999 Pogonowski continued writing Poland - An Illustrated History and preparing for it 21 maps and diagrams and 89 illustrations.
in 2000 Pogonowski prepared, in a camera ready form, Poland - An Illustrated History; it was published by Hippocrene Books Inc. NY 2000 and recommended by Dr. Zbigniew Brzezinski, National Security Advisor under President Carter, as "An important contribution to the better understanding of Polish history, which demonstrates in a vivid fashion the historical vicissitudes of that major European nation."
Friday, March 14, 2008
Polish sailing ship detained in Israel
Polish sailing ship detained in Israel






Polish sailing ship detained in Israel
14.03.2008 12:43
The Polish sailing ship ‘Pogoria’, with students from a Warsaw secondary school and their teachers on board, has been detained on the ship in Haifa, a seaport located on Israel's Mediterranean coastline.
STS Pogoria - polski żaglowiec, stalowa, trójmasztowa barkentyna zbudowana w 1980 r. w Stoczni Gdańskiej im. W. Lenina. Ma wymiary: dł. kadłuba 40.9 m, wys. 33.5 m, załoga 7+46 osób. Jest to drugi co do wielkości (na równi z bliźniaczą "Iskrą") wśród obecnie pływających polskich żaglowców. "Pogoria" jest malowana na biało z szerokim niebieskim pasem, czym odróżnia się od "Iskry" z pasem czerwonym.
Zobacz więcej w osobnym artykule: ORP Iskra (1982).
"Pogoria" jest pierwszym dużym żaglowcem zaprojektowanym przez polskiego konstruktora statków - inż. Zygmunta Chorenia i stanowiła pierwowzór dla kilku podobnych jednostek, w budowie których polskie stocznie później się wyspecjalizowały. Były to: "Pogoria", "Iskra" i bułgarska "Kaliakra", a nieco później "Oceania" (eksperymentalny żaglowiec badawczy PAN), oraz "Concordia" wybudowana dla kanadyjskiego armatora w Szczecinie.
Spis treści[ukryj]
1 Historia
2 Geneza nazwy żaglowca:
3 Przypisy
3.1 Linki zewnętrzne
//
Historia [edytuj]
"Pogoria" powstała na zamówienie Telewizji Polskiej (a dokładniej: Radiokomitetu) dla Bractwa Żelaznej Szekli. Bractwo powstało z inicjatywy kpt. Adama Jassera w 1971 r. i dorobiło się z czasem własnej audycji w TV pod nazwą "Latający Holender" prowadzonej przez kpt. Krzysztofa Baranowskiego, który został także pierwszym kapitanem "Pogorii". Znaki przypominające krzyże, które przez wiele lat nosiła "Pogoria" na żaglach rejowych, to cztery skrzyżowane szekle, symbol Bractwa.
Debiut "Pogorii" w regatach Cutty Sark miał miejsce na trasie wyścigu Mon-Karlskrona. Żaglowiec pierwszy minął linię mety, pozostawiając inne jednostki klasy A daleko z tyłu. Zwycięstwo to było bardzo cenne, gdyż "Pogoria" od momentu powstania wzbudzała wiele emocji. Podważano zasadność tak wielkich wydatków w czasach rodzącego się kryzysu gospodarczego. Gdy powstawała u schyłku epoki Gierka, podejrzewano, że jest luksusowym jachtem jednego z największych ówczesnych prominentów, szefa Radiokomitetu - Macieja Szczepańskiego (ksywa "Krwawy Maciuś"). Poważne gazety wypisywały wówczas idiotyzmy o znajdującej się na pokładzie stajni dla koni wyścigowych i oryginałach obrazów Malczewskiego wiszących w luksusowych wnętrzach.
Przed decyzją o sprzedaniu statku uratował "Pogorię" długi rejs, specjalnie wymyślony aby zawistnym ludziom zejść z oczu i aby trochę na siłę znaleźć gospodarcze zastosowanie dla tej jednostki. Była to dość ryzykowna wyprawa na Antarktydę (a dokładniej: do Antarktyki, gdyż samego kontynentu nie planowano osiągnąć,) gdzie żaglowiec spełniał rolę transportowca, przewożąc ludzi i sprzęt dla antarktycznej stacji PAN. Wyprawa odbyła się w dniach 7.12.1980 - 10.04.1981, a jej celem była Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego na Wyspach Króla Jerzego. Jednostka nie posiadała dla żeglugi w lodach ani wystarczającego wyposażenia, ani odpowiedniej konstrukcji - brak tzw. "klasy lodowej". Nie znano np. stateczności statku w przypadku oblodzenia drzewc (co oznaczało nawet kilkaset kilogramów lodu na rejach) w warunkach silnego wiatru, a warunki dla załogi były mało komfortowe jak na tamte akweny. Naukowcy, po długim pobycie na stacji polarnej, byli zmęczeni pracą i sobą nawzajem, i nie mieli ochoty żeglować na "Pogorii". Było to przyczyną niesnasek i problemów między częścią załogi a kadrą. Rejs był nieuzasadniony ekonomicznie (zbyt mała przestrzeń ładunkowa), ale nie o to przecież chodziło. Aczkolwiek naukowców dostarczono za ułamek ceny, którą PAN płacił obsługującym stację statkom towarowym, a ci, którzy odmówili na Stacji wejścia na pokład żaglowca, spóźnili się na święta do kraju płynąc miesiąc później motorowcem.
Rejs zaowocował także wspaniałym, liczącym kilkadziesiąt piosenek śpiewnikiem, którego większość utworów powstała właśnie w trakcie trwania rejsu. Śpiewnik ten ukazuje całą wyprawę w dużo pozytywniejszym świetle. Na uwagę zasługuje fakt, że na spotkanie w 15 rocznicę sławnego rejsu "Pogorii" stawili się w komplecie wszyscy - i załoga, i pasażerowie, a ci, którzy nie mogli przybyć osobiście, słali telegramy z pozdrowieniami.
Poza nietypowymi dla "Pogorii" akwenami podbiegunowymi jednostka okazała się szybka, dzielna i bezpieczna, a ocenę tę potwierdziły następne długie rejsy statku, w tym rejs do Sri Lanki, z opłynięciem po obu stronach Afryki, w pełnym okresie roku szkolnego, z młodzieżą licealną na pokładzie (1983-84), znany jako Szkoła Pod Żaglami (inicjator i kapitan - K.Baranowski), jako że jej uczestnicy godzili zwykłe obowiązki załogi żaglowca (także "psie wachty") z nauką. Była to prawdziwa szkoła charakterów, gdyż wyselekcjonowani z kilku tysięcy zgłoszeń chłopcy, po kilkuetapowych eliminacjach i obozie przygotowawczym, przerabiali, już na morzu, normalny program szkoły średniej, program bez taryfy ulgowej i w dodatku na wysokim poziomie, a część wróciła z ocenami niedostatecznymi (w warunkach lądowych byłyby to oceny co najmniej średnie). W trakcie rejsu żaglowiec zawijał do wielu portów, zarabiając na siebie czarterami, a w tym czasie wolna załoga miała możliwość kilkudniowego zwiedzania okolic.
Sukces Szkoły sprawił, że przedsięwzięciem i statkiem zainteresowali się Kanadyjczycy z West Island College w Montrealu, którzy zorganizowali na jego pokładzie w 1985 r. własną szkołę "Class Afloat". W efekcie tego udanego eksperymentu "Pogoria" w następnych sezonach była przez nich kilkakrotnie dzierżawiona, a w trakcie jednego z rejsów statek opłynął świat. Kanadyjczycy zbudowali w końcu w Szczecinie w 1992 r. własny, bliźniaczy żaglowiec "Concordia".
Kolejnym przedsięwzięciem była wyprawa zorganizowana w formie szkoły w latach 1988-89, z młodzieżą z Polski, USA i ZSRR. "Pogoria" pokonała wtedy trasę dookoła Przylądka Horn, w bardzo trudnych warunkach, płynąc w kierunku ze wschodu na zachód.
Obecnym armatorem żaglowca jest STA Poland (Sail Training Association Poland) - stowarzyszenie zajmujące się morskim szkoleniem (a właściwie wychowaniem) młodzieży.
Sukces "SzpŻ" odbił się szerokim echem, a specjalnością Kpt. Baranowskiego stało się odtąd bądź prowadzenie kolejnych szkół, bądź współpraca przy ich organizowaniu. W 1992 r. powstał dla Fundacji "Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami" s/y "Fryderyk Chopin", na który "Szkoła" przeniosła się z "Pogorii". Na "Pogorii" szkolne wachty odbywają się niemal w ruchu ciągłym - wystarczy obejrzeć "rozkład jazdy" żaglowca w internecie.
Pogoria od 2005 roku bierze udział w regatach Tall Ships' Races. W 2006 roku zajęła 6. miejsce, natomiast w 2007 roku 7. miejsce.
Z inicjatywy dr. Jana Grabskiego z Wydziału Fizyki Politechniki Warszawskiej od trzech lat na pokładzie Pogorii raz do roku odbywa się "Fizyka pod żaglami" mająca na celu propagowanie fizyki poprzez prezentowanie doświadczeń dla zwiedzających żaglowiec. Bierze w niej udział grupa studentów fizyki, a kapitanem jest Adam Jasser. Na finałach Tall Ships' Races 2007 Pogoria otrzymała nagrodę specjalną za ideę "Fizyki pod żaglami".
13 marca 2008 około drugiej w nocy Pogoria zderzyła sie z izraelską łodzią rybacka. Statek został zatrzymany przez izraelską prokuraturę w porcie w Hajfie. Polacy twierdzą, że wina leży po stronie samych poszkodowanych.[1]
Geneza nazwy żaglowca: [edytuj]
Żaglowiec "Pogoria" zwodowano, gdy I sekretarzem KC PZPR był Edward Gierek, pochodzący z Sosnowca, miasta Zagłębia Dąbrowskiego. Z Zagłębia pochodziło też wielu działaczy politycznych i decydentów tamtego okresu, a wśród nich szef Radiokomitetu, pierwszego armatora "Pogorii" - Maciej Szczepański. Na terenie Dąbrowy Górniczej – najrozleglejszego miasta Zagłębia, znajduje się zbiornik wodny - Pogoria I, otoczony kilkunastoma ośrodkami wypoczynkowymi i klubami żeglarskimi. Swoje pierwsze kroki żeglarskie właśnie tutaj stawiał Maciej Szczepański - i stąd właśnie nazwa żaglowca.
When sailing out of the port Pogoria rammed a small fishing boat slightly injuring two Israeli fishermen. According to ship’s crew, the fishermen are to blame for the accident as they failed to put on the warning lights on their boat.
The Haifa port authorities unofficially corroborated this version of events, but the law requires for the matter to be duly investigated.
None of the Poles were arrested but for the time being they have to remain on board, as their passports were taken away and they do not have Israeli visas.
Pogoria will probably be able to sail out of Haifa on Monday, once insurance issues have been settled.
Experience the thrill of sailing on a style of vessel that conquered the oceans of the world. From the beginning of world exploration, till the age a steam, these tall ships evolved to the pinnacle of sail technology. Many of the records set by the lumber and tea clippers of yesteryear still stand, a testament to man's ingenuity and engineering.
Ten thousand square feet of sail, a sight to behold.
All photographs courtesy of Capt. Adam Jasser.
Most of their numbers are gone, yet a few are still sailing as training vessels and still other are being commissioned to keep the spirit alive. The ship Pogoria was built in 1980 for the IRON SHACKLE FRATERNITY - a marine educational project which was conceived and founded by Captain Adam Jasser in 1971. The project was later sponsored by the Polish National Television , the TV Magazine : FLYING DUTCHMAN. The current owner and operator of Sail Training Ship (STS) POGORIA is the Sail Training Association Poland, which is a national branch of the famous British organization, The International Sail Training Association. The Sail Training Association Poland made Captain Adam Jasser their honorary member one.
One of the berths aboard the Pogoria
At 154 feet overall with accommodations for up to 50 crew and students. The vessel can be provisioned for 30 days or more. The Pogoria is 342 gross tons with a beam of 26 feet and a draft of 11 feet, carrying more than 10,700 square feet of sail and will reach speeds of 15 knots. It is not uncommon for the Pogoria to average more than 250 nautical miles in 24 hours.
During the Cutty Sark Tall Ships Race '02 from Malaga to La Coruna Spain, I sailed on the tallship STS "Pogoria". The tallship was a 148 foot three-masted Barquentine with a square rig on its first mast. The sail, which lasted 11 days, included the passage through the Straight of Gibraltar and sailing around the Cape St. Vincent. I lived and worked with 40 trainees. Some of my duties included galley work, helping the cook, standing on watch at the helm and the navigation table, keeping the ship's log, trimming the sails, and keeping the ship clean. The greatest thing I had to do was going aloft and handling the square sails.
14.03.2008 12:43
The Polish sailing ship ‘Pogoria’, with students from a Warsaw secondary school and their teachers on board, has been detained on the ship in Haifa, a seaport located on Israel's Mediterranean coastline.
STS Pogoria - polski żaglowiec, stalowa, trójmasztowa barkentyna zbudowana w 1980 r. w Stoczni Gdańskiej im. W. Lenina. Ma wymiary: dł. kadłuba 40.9 m, wys. 33.5 m, załoga 7+46 osób. Jest to drugi co do wielkości (na równi z bliźniaczą "Iskrą") wśród obecnie pływających polskich żaglowców. "Pogoria" jest malowana na biało z szerokim niebieskim pasem, czym odróżnia się od "Iskry" z pasem czerwonym.
Zobacz więcej w osobnym artykule: ORP Iskra (1982).
"Pogoria" jest pierwszym dużym żaglowcem zaprojektowanym przez polskiego konstruktora statków - inż. Zygmunta Chorenia i stanowiła pierwowzór dla kilku podobnych jednostek, w budowie których polskie stocznie później się wyspecjalizowały. Były to: "Pogoria", "Iskra" i bułgarska "Kaliakra", a nieco później "Oceania" (eksperymentalny żaglowiec badawczy PAN), oraz "Concordia" wybudowana dla kanadyjskiego armatora w Szczecinie.
Spis treści[ukryj]
1 Historia
2 Geneza nazwy żaglowca:
3 Przypisy
3.1 Linki zewnętrzne
//
Historia [edytuj]
"Pogoria" powstała na zamówienie Telewizji Polskiej (a dokładniej: Radiokomitetu) dla Bractwa Żelaznej Szekli. Bractwo powstało z inicjatywy kpt. Adama Jassera w 1971 r. i dorobiło się z czasem własnej audycji w TV pod nazwą "Latający Holender" prowadzonej przez kpt. Krzysztofa Baranowskiego, który został także pierwszym kapitanem "Pogorii". Znaki przypominające krzyże, które przez wiele lat nosiła "Pogoria" na żaglach rejowych, to cztery skrzyżowane szekle, symbol Bractwa.
Debiut "Pogorii" w regatach Cutty Sark miał miejsce na trasie wyścigu Mon-Karlskrona. Żaglowiec pierwszy minął linię mety, pozostawiając inne jednostki klasy A daleko z tyłu. Zwycięstwo to było bardzo cenne, gdyż "Pogoria" od momentu powstania wzbudzała wiele emocji. Podważano zasadność tak wielkich wydatków w czasach rodzącego się kryzysu gospodarczego. Gdy powstawała u schyłku epoki Gierka, podejrzewano, że jest luksusowym jachtem jednego z największych ówczesnych prominentów, szefa Radiokomitetu - Macieja Szczepańskiego (ksywa "Krwawy Maciuś"). Poważne gazety wypisywały wówczas idiotyzmy o znajdującej się na pokładzie stajni dla koni wyścigowych i oryginałach obrazów Malczewskiego wiszących w luksusowych wnętrzach.
Przed decyzją o sprzedaniu statku uratował "Pogorię" długi rejs, specjalnie wymyślony aby zawistnym ludziom zejść z oczu i aby trochę na siłę znaleźć gospodarcze zastosowanie dla tej jednostki. Była to dość ryzykowna wyprawa na Antarktydę (a dokładniej: do Antarktyki, gdyż samego kontynentu nie planowano osiągnąć,) gdzie żaglowiec spełniał rolę transportowca, przewożąc ludzi i sprzęt dla antarktycznej stacji PAN. Wyprawa odbyła się w dniach 7.12.1980 - 10.04.1981, a jej celem była Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego na Wyspach Króla Jerzego. Jednostka nie posiadała dla żeglugi w lodach ani wystarczającego wyposażenia, ani odpowiedniej konstrukcji - brak tzw. "klasy lodowej". Nie znano np. stateczności statku w przypadku oblodzenia drzewc (co oznaczało nawet kilkaset kilogramów lodu na rejach) w warunkach silnego wiatru, a warunki dla załogi były mało komfortowe jak na tamte akweny. Naukowcy, po długim pobycie na stacji polarnej, byli zmęczeni pracą i sobą nawzajem, i nie mieli ochoty żeglować na "Pogorii". Było to przyczyną niesnasek i problemów między częścią załogi a kadrą. Rejs był nieuzasadniony ekonomicznie (zbyt mała przestrzeń ładunkowa), ale nie o to przecież chodziło. Aczkolwiek naukowców dostarczono za ułamek ceny, którą PAN płacił obsługującym stację statkom towarowym, a ci, którzy odmówili na Stacji wejścia na pokład żaglowca, spóźnili się na święta do kraju płynąc miesiąc później motorowcem.
Rejs zaowocował także wspaniałym, liczącym kilkadziesiąt piosenek śpiewnikiem, którego większość utworów powstała właśnie w trakcie trwania rejsu. Śpiewnik ten ukazuje całą wyprawę w dużo pozytywniejszym świetle. Na uwagę zasługuje fakt, że na spotkanie w 15 rocznicę sławnego rejsu "Pogorii" stawili się w komplecie wszyscy - i załoga, i pasażerowie, a ci, którzy nie mogli przybyć osobiście, słali telegramy z pozdrowieniami.
Poza nietypowymi dla "Pogorii" akwenami podbiegunowymi jednostka okazała się szybka, dzielna i bezpieczna, a ocenę tę potwierdziły następne długie rejsy statku, w tym rejs do Sri Lanki, z opłynięciem po obu stronach Afryki, w pełnym okresie roku szkolnego, z młodzieżą licealną na pokładzie (1983-84), znany jako Szkoła Pod Żaglami (inicjator i kapitan - K.Baranowski), jako że jej uczestnicy godzili zwykłe obowiązki załogi żaglowca (także "psie wachty") z nauką. Była to prawdziwa szkoła charakterów, gdyż wyselekcjonowani z kilku tysięcy zgłoszeń chłopcy, po kilkuetapowych eliminacjach i obozie przygotowawczym, przerabiali, już na morzu, normalny program szkoły średniej, program bez taryfy ulgowej i w dodatku na wysokim poziomie, a część wróciła z ocenami niedostatecznymi (w warunkach lądowych byłyby to oceny co najmniej średnie). W trakcie rejsu żaglowiec zawijał do wielu portów, zarabiając na siebie czarterami, a w tym czasie wolna załoga miała możliwość kilkudniowego zwiedzania okolic.
Sukces Szkoły sprawił, że przedsięwzięciem i statkiem zainteresowali się Kanadyjczycy z West Island College w Montrealu, którzy zorganizowali na jego pokładzie w 1985 r. własną szkołę "Class Afloat". W efekcie tego udanego eksperymentu "Pogoria" w następnych sezonach była przez nich kilkakrotnie dzierżawiona, a w trakcie jednego z rejsów statek opłynął świat. Kanadyjczycy zbudowali w końcu w Szczecinie w 1992 r. własny, bliźniaczy żaglowiec "Concordia".
Kolejnym przedsięwzięciem była wyprawa zorganizowana w formie szkoły w latach 1988-89, z młodzieżą z Polski, USA i ZSRR. "Pogoria" pokonała wtedy trasę dookoła Przylądka Horn, w bardzo trudnych warunkach, płynąc w kierunku ze wschodu na zachód.
Obecnym armatorem żaglowca jest STA Poland (Sail Training Association Poland) - stowarzyszenie zajmujące się morskim szkoleniem (a właściwie wychowaniem) młodzieży.
Sukces "SzpŻ" odbił się szerokim echem, a specjalnością Kpt. Baranowskiego stało się odtąd bądź prowadzenie kolejnych szkół, bądź współpraca przy ich organizowaniu. W 1992 r. powstał dla Fundacji "Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami" s/y "Fryderyk Chopin", na który "Szkoła" przeniosła się z "Pogorii". Na "Pogorii" szkolne wachty odbywają się niemal w ruchu ciągłym - wystarczy obejrzeć "rozkład jazdy" żaglowca w internecie.
Pogoria od 2005 roku bierze udział w regatach Tall Ships' Races. W 2006 roku zajęła 6. miejsce, natomiast w 2007 roku 7. miejsce.
Z inicjatywy dr. Jana Grabskiego z Wydziału Fizyki Politechniki Warszawskiej od trzech lat na pokładzie Pogorii raz do roku odbywa się "Fizyka pod żaglami" mająca na celu propagowanie fizyki poprzez prezentowanie doświadczeń dla zwiedzających żaglowiec. Bierze w niej udział grupa studentów fizyki, a kapitanem jest Adam Jasser. Na finałach Tall Ships' Races 2007 Pogoria otrzymała nagrodę specjalną za ideę "Fizyki pod żaglami".
13 marca 2008 około drugiej w nocy Pogoria zderzyła sie z izraelską łodzią rybacka. Statek został zatrzymany przez izraelską prokuraturę w porcie w Hajfie. Polacy twierdzą, że wina leży po stronie samych poszkodowanych.[1]
Geneza nazwy żaglowca: [edytuj]
Żaglowiec "Pogoria" zwodowano, gdy I sekretarzem KC PZPR był Edward Gierek, pochodzący z Sosnowca, miasta Zagłębia Dąbrowskiego. Z Zagłębia pochodziło też wielu działaczy politycznych i decydentów tamtego okresu, a wśród nich szef Radiokomitetu, pierwszego armatora "Pogorii" - Maciej Szczepański. Na terenie Dąbrowy Górniczej – najrozleglejszego miasta Zagłębia, znajduje się zbiornik wodny - Pogoria I, otoczony kilkunastoma ośrodkami wypoczynkowymi i klubami żeglarskimi. Swoje pierwsze kroki żeglarskie właśnie tutaj stawiał Maciej Szczepański - i stąd właśnie nazwa żaglowca.
When sailing out of the port Pogoria rammed a small fishing boat slightly injuring two Israeli fishermen. According to ship’s crew, the fishermen are to blame for the accident as they failed to put on the warning lights on their boat.
The Haifa port authorities unofficially corroborated this version of events, but the law requires for the matter to be duly investigated.
None of the Poles were arrested but for the time being they have to remain on board, as their passports were taken away and they do not have Israeli visas.
Pogoria will probably be able to sail out of Haifa on Monday, once insurance issues have been settled.
Experience the thrill of sailing on a style of vessel that conquered the oceans of the world. From the beginning of world exploration, till the age a steam, these tall ships evolved to the pinnacle of sail technology. Many of the records set by the lumber and tea clippers of yesteryear still stand, a testament to man's ingenuity and engineering.
Ten thousand square feet of sail, a sight to behold.
All photographs courtesy of Capt. Adam Jasser.
Most of their numbers are gone, yet a few are still sailing as training vessels and still other are being commissioned to keep the spirit alive. The ship Pogoria was built in 1980 for the IRON SHACKLE FRATERNITY - a marine educational project which was conceived and founded by Captain Adam Jasser in 1971. The project was later sponsored by the Polish National Television , the TV Magazine : FLYING DUTCHMAN. The current owner and operator of Sail Training Ship (STS) POGORIA is the Sail Training Association Poland, which is a national branch of the famous British organization, The International Sail Training Association. The Sail Training Association Poland made Captain Adam Jasser their honorary member one.
One of the berths aboard the Pogoria
At 154 feet overall with accommodations for up to 50 crew and students. The vessel can be provisioned for 30 days or more. The Pogoria is 342 gross tons with a beam of 26 feet and a draft of 11 feet, carrying more than 10,700 square feet of sail and will reach speeds of 15 knots. It is not uncommon for the Pogoria to average more than 250 nautical miles in 24 hours.
During the Cutty Sark Tall Ships Race '02 from Malaga to La Coruna Spain, I sailed on the tallship STS "Pogoria". The tallship was a 148 foot three-masted Barquentine with a square rig on its first mast. The sail, which lasted 11 days, included the passage through the Straight of Gibraltar and sailing around the Cape St. Vincent. I lived and worked with 40 trainees. Some of my duties included galley work, helping the cook, standing on watch at the helm and the navigation table, keeping the ship's log, trimming the sails, and keeping the ship clean. The greatest thing I had to do was going aloft and handling the square sails.
Michael Jackson - Heal The World - HIStory Tour Warsaw '96
Michael Jackson - Heal The World - HIStory Tour Warsaw '96
Fałszywy pieniądz wypiera prawdziwy z obiegu. Iwo Cyprian Pogonowski
Fałszywy pieniądz wypiera prawdziwy z obiegu. Iwo Cyprian Pogonowski

Prawo ekonomiczne „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu" Kopernik ustalił w czasie jego patriotycznej walki w obronie waluty polskiej fałszowanej przez Niemców, przy pomocy Żydów. Kopernik wielokrotnie dał dowody patriotyzmu polskiego i dumy z faktu, że Królestwo Polskie w jego czasach było krajem największych swobód obywatelskich i tolerancji w Europie.
W 1523 roku Erasmus z Rotterdamu był pod wrażeniem osiągnięć polskich i napisał: „Gratuluję temu państwu... które w nauce, wymiarze sprawiedliwości, moralności i religii oraz we wszystkim co oddziela nas od barbaryzmu, jest w takim rozkwicie, że może współzawodniczyć z najbardziej przodującymi i chwalebnymi państwami."
Zdziwiłem się, kiedy niedawno stały czytelnik Gazety Wyborczej powiedział mi, że „Polacy ukradli Kopernika Niemcom." Wypowiedź ta miała chyba wyrażać pogląd liberalny i jakby na wyższym poziomie niż poglądy nacjonalistów, które to poglądy nie są modne wśród inteligentów „galicyjskich." Dowodem na to twierdzenie miał być fakt, że jakoby Kopernik nie pozostawił po sobie ani jednego słowa napisanego w języku polskim.
Wiemy, że nazwisko Kopernik wywodziło się z wsi Koperniki na Śląsku a sam Mikołaj Kopernik był nie tylko polskim naukowcem, ale również działaczem politycznym jak też dygnitarzem, zarządcą Warmii. Korespondencja Kopernika z rządem w Krakowie wyjaśniała oszustwa monetarne dokonywane przez Niemców, zwłaszcza Hohenzollernów, była w archiwach w Szwecji, wywieziona w czasie „potopu." Pod koniec dziewiętnastego wieku została ona skradziona prawdopodobnie przez Prusaków, którzy chcieli udowodnić światu, że Kopernik był Niemcem.
Liczna łacińska korespondencja Kopernika dotycząca jego teorii heliocentrycznej, twierdzącej, że ziemia obraca się, co dzień na swojej osi, czyli raz dziennie i że planety krążą w orbitach wokół słońca znana jest od 1510 roku w jego tekscie „Comentariolus" i była opublikowana w 1543 roku pod tytułem "De Rvolutionibus Orbium Coelestium." Żadnego ważnego dokumentu Kopernik nie pozostawił w języku niemieckim, choć na pewno ten język też znał.
Natomiast twierdzenie, że języka polskiego Kopernik nie znał nie ma sensu w obliczu jego czteroletnich studiów w Krakowie i długich lat administracji Warmii, zamieszkałej przez Mazurów, nie mówiąc o przeprowadzaniu przez niego w sejmie przez ponad rok reformy monetarnej, w której wprowadził on słowo „złoty" jako jednostki monetarnej w Polsce w 1526 roku, w Prusach w 1528 roku. (Litwa przyjęła „złotego" dopiero po Unii Litewskiej w 1569 roku.)
Kopernik pisał po Łacinie, co było normalne w jego czasach. Z koniecznością porozumiewania się Kopernika po polsku wiążą się jego słowa napisane po łacinie: „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu." Napisał on te słowa w traktacie dotyczącym reformy monetarnej w Polsce potrzebnej z powodu fałszowania polskiej waluty przez Niemców z pomocą Żydów, na przestrzeni długiego okresu czasu. Latami fałszowane przez Niemców i puszczane w obieg przez Żydów fałszywe monety, destabilizowały i okradały gospodarkę Polski, szczególnie destabilizowały handel rzeczny Wisłą do Gdańska i dalej drogą morską.
Wrażenie „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu" było obserwacją skutków fałszowania pieniędzy polskich przez Niemców, w analitycznej w pracy Kopernika mającej na celu reformę i stabilizację polskiej waluty, atakowanej za pomocą puszczania w obieg fałszywych polskich monet, bitych przez Niemców, na przestrzeni wielu lat.
W historii długoletnich stosunków Polski z Niemcami, Hohenzollernowie berlińscy i pruscy odgrywali wielokrotnie, przez długie okresy czasu, rolę pasożytów. Jest to bardzo dobrze udokumentowane. W swoich czasach Mikołaj Kopernik zwalczał to pasożytnictwo, za pomocą pionierskiej pracy nad reformą monetarną, którą zaczął prowadzić wcześniej nim urodził się bankier angielski Thomas Gresham (1519-1579), którego nazwisko Anglicy wiążą z prawem ekonomicznym ustalonym przez Kopernika. Gresham nigdy tego prawa nie formułował i był dzieckiem, kiedy w 1526 roku Kopernik opublikował swoją książkę pod tytułem „Monetae cudende ratio," w której to prawo jest opisane po raz pierwszy w literaturze światowej.
Przywłaszczanie sobie przez Anglików prawa ekonomicznego sformułowanego przez Kopernika jako „Prawo Gresham'a," przypomina ostatnie czasy, kiedy Anglicy twierdzili w literaturze swojej, że to oni, a nie Polacy rozwiązali niemiecki system szyfrów „Enigma."
Polska w dniu 25 lipca, 1939, dała za darmo Anglii i Francji, w ramach wspólnej obrony przeciwko niemieckiej agresji, rozwiązanie niemieckiego systemu szyfrów i elektro-magnetycznego aparatu, wraz z szczegółowym opisem technicznym, perforowanymi kartami oraz rozwiązaniami na coraz bardziej skomplikowane możliwości stosowania systemu „Enigma."
Dzięki polskiemu rozwiązaniu brytyjski projekt „Ultra" rozszyfrowywał niemieckie tajne rozkazy w czasie całej wojny 1939-1945. Rozwiązanie systemu „Enigmy" było jednym z najważniejszych wkładów Polski w zwycięstwo nad Niemcami w Drugiej Wojnie Światowej. W 1999 roku czołowy ekspert amerykański w łamaniu szyfrów, David A. Hatch. z Ośrodka Historii Szyfrów, National Security Agency, w Fort George G. Meade w stanie Maryland, napisał: „Rozwiązanie Enigmy przez Polskę było jednym z kamieni węgielnych zwycięstwa Aliantów nad Niemcami."
Wiadomo, że Kopernik był dowódcą obrony Olsztyna przeciwko Niemcom w latach 1519-1521. Wówczas Kopernik zapisał się w historii medycyny, ponieważ po raz pierwszy zastosował studium epidemiologiczne, dzięki któremu pokonał epidemię w oblężonym mieście.
Kopernik przeniósł z Włoch na północ Europy czołówkę rozwoju myśli filozoficznej za pomocą swoich podstawowych odkryć. Rewolucja kopernikańska położyła kres przekonaniu, że ziemia jest stojącym w miejscu środkiem „płaskiego wszechświata" i jest ciałem niebieskim pędzącym z wysoką szybkością nie wyobrażalną w skali ludzkiej.
Kopernik korzystał z wyjątkowo zaawansowanej na arenie europejskiej wolności słowa w Polsce jego czasów. Na przykład, Martin Luter zwalczał teorię heliocentryczną Kopernika i kazał spalić kukłę przedstawiającą ojca nowoczesnej astronomii pod napisem „głupi Polak-astronom." Nawet samo uformowanie przez Kopernika prawa ekonomicznego „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu" miało miejsce w czasie obrony waluty polskiej przez Kopernika przeciwko fałszerstwu dokonywanemu przez Niemców.
Iwo Cyprian Pogonowski
Born Sept. 3, 1921
Lwów, Poland
in Dec 1939 left Warsaw. Dec 30, 1939 arrested by Ukrainians serving the Gestapo in Dukla, then transferred to Barwinek, Krosno, Jaslo, Tarnów, Oswiecim, arrived in Oranienburg-Sachsenhausen on Aug. 10, 1940.
April 19, 1945 started on the Death March of Brandenburg from Sachsenhausen; escaped gunfire of SS-guards and arrived to Schwerin and freedom on May 2, 1945.
September 1945 arrived in Brussels, Belgium; obtained admission as a regular student at the Catholic University: Institute Superieur de Commerce, St. Ignace in Antwerp.
in 1954 graduated in Civil Engineering at the top of his class. Was invited to join honorary societies: Tau Beta Pi (general engineering honorary society), Phi Kappa Phi (academic honorary society equivalent to Phi Beta Kappa), Pi Mu (mechanical engineering honorary society), and Chi Epsilon (civil engineering honorary society). Taught descriptive geometry at the University of Tennessee;
in 1955 graduated with M.S. degree in Industrial Engineering.
in 1955 started working for Shell Oil Company in New Orleans. After one year of managerial training was assigned to design of marine structures for drilling and production of petroleum.
in 1960 started working for Texaco Research and Development in Houston, Texas as a Project Engineer. Authored total of 50 American and foreign patents on marine structures for the petroleum industry;
wrote an article: The Rise and Fall of the Polish Commonwealth - A Quest for a Representative Government in Central and Eastern Europe in the 14th to 18th Centuries. Started to work on a Tabular History of Poland.
in 1972 moved to Blacksburg, Virginia. During the following years worked as Consulting Engineer for Texaco, also taught in Virginia Polytechnic Institute and State University as Adjunct Professor in the College of Civil Engineering teaching courses on marine structures of the petroleum industry. Designed and supervised the construction of a hill top home for his family, also bought 500 acre ranch (near Thomas Jefferson National Forest) where he restored 200 years old mill house on a mountain stream.
in 1978 prepared Polish-English, English-Polish Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. The dictionary included a Tabular History of Poland, Polish Language, People, and Culture as well as Pogonowski's phonetic symbols for phonetic transcriptions in English and Polish at each dictionary entry; the phonetic explanations were illustrated with cross-sections of speech (organs used to pronounce the sounds unfamiliar to the users). It was the first dictionary with phonetic transcription at each Polish entry for use by English speakers
in 1981 prepared Practical Polish-English Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc.
in 1983 prepared Concise Polish-English Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. Wrote an analysis of Michael Ch ci ski's Poland, Communism, Nationalism, Anti-Semitism. Also selected crucial quotations from Norman Davies' God's Playground - A History of Poland on the subject of the Polish indigenous democratic process.
in 1985 prepared Polish-English Standard Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. Also prepared a revised and expanded edition of the Concise Polish-English Dictionary with complete phonetics, also published by Hippocrene Books Inc.
in 1987 prepared Poland: A Historical Atlas on Polish History and Prehistory including 200 maps and graphs as well as Chronology of Poland's Constitutional and Political Development, and the Evolution of Polish Identity - The Milestones. An introductory chapter was entitled Poland the Middle Ground. Aloysius A. Mazewski President of Polish-American Congress wrote an introduction. The Atlas was published by Hippocrene Books Inc. and later by Dorset Press of the Barnes and Noble Co. Inc. which sends some 30 million catalogues to American homes including color reproduction of book covers. Thus, many Americans were exposed to the cover of Pogonowski's Atlas showing the range of borders of Poland during the history - many found out for the firsttime that Poland was an important power in the past. Total of about 30,000 atlases were printed so far.
In 1988 the publication of Poland: A Historical Atlas resulted in a number of invitations extended by several Polonian organizations to Iwo Pogonowski to present Television Programs on Polish History. Pogonowski responded and produced over two year period 220 half-hour video programs in his studio at home (and at his own expense.) These programs formed a serial entitled: Poland, A History of One Thousand Years. Total of over 1000 broadcasts of these programs were transmitted by cable television in Chicago, Detroit-Hamtramck, Cleveland, and Blacksburg.
in 1990-1991 translated from the Russian the Catechism of a Revolutionary of 1869 in which crime has been treated as a normal part of the revolutionary program. Started preparation of the Killing the Best and the Brightest: A Chronology of the USSR-German Attempt to Behead the Polish Nation showing how the USSR became a prototype of modern totalitarian state, how this prototype was adapted in Germany by the Nazis.
in 1991 prepared Polish Phrasebook, Polish Conversations for Americans including picture code for gender and familiarity, published by Hippocrene Books Inc.
in 1991 prepared English Conversations for Poles with Concise Dictionary published by Hippocrene Books Inc. By then a total of over 100,000 Polish-English, English-Polish Dictionaries written by Pogonowski were sold in the United States and abroad.
in 1992 prepared a Dictionary of Polish, Latin, Hebrew, and Yiddish Terms used in Contacts between Poles and Jews. It was prepared for the history of Jews in Poland as well as 115 maps and graphs and 172 illustrations, paintings, drawings, and documents, etc. of Jewish life in Poland. This material was accompanied by proper annotations.
in 1993 prepared Jews in Poland, Rise of the Jews as a Nation from Congressus Judaicus in Poland to the Knesset in Israel, published by Hippocrene Books Inc. in 3000 copies. Foreword was written by Richard Pipes, professor of history at Harvard University, and Pogonowski's school mate in the Keczmar school in Warsaw. Part I included: a Synopsis of 1000 Year History of Jews in Poland; the 1264 Statute of Jewish Liberties in Poland in Latin and English translation; Jewish Autonomy in Poland 1264-1795; German Annihilation of the Jews. In appendixes are documents and illustrations. An Atlas is in the Part III. It is divided as follows: Early Jewish Settlements 966-1264; The Crucial 500 Years, 1264-1795; Competition (between Poles and Jews) Under Foreign Rule, 1795-1918; The Last Blossoming of Jewish Culture in Poland, 1918-1939; German Genocide of the Jews, 1940-1944; Jewish Escape from Europe 1945-1947 - The End of European (Polish) Phase of Jewish History (when most of world's Jewry lived in Europe). Pogonowski began to write a new book starting with the Chronology of the Martyrdom of Polish Intelligentsia during World War II and the Stalinist Terror; the book in preparation was entitled Killing the Best and the Brightest.
in 1995 prepared Dictionary of Polish Business, Legal and Associated Terms for use with the new edition of the Practical Polish-English, English-Polish Dictionary and later to be published as a separate book.
in 1996 Pogonowski's Poland: A Historical Atlas; was translated into Polish; some 130 of the original 200 maps printed in color; the Chronology of Poland was also translated into Polish. The Atlas was published by Wydawnictwo Suszczy ski I Baran in Kraków in 3000 copies; additional publications are expected. Prepared Polish-English, Eglish-Polish Compact Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc.
in 1997 finished preparation of the Unabridged Polish-English Dictionary with complete phonetics including over 200,000 entries, in three volumes on total of 4000 pages; it is published by Hippocrene Books Inc; the Polish title is: Uniwesalny S ownik Polsko-Angielski. Besides years of work Pogonowski spent over $50,000 on computers, computer services, typing, and proof reading in order to make the 4000 page dictionary camera ready; assisted in the preparation of second edition of Jews in Poland, Rise of the Jews from Congressus Judaicus in Poland to the Knesset in Israel published in fall of 1997. Prepared computer programs for English-Polish Dictionary to serve as a companion to the Unabridged Polish-English Dictionary printed by the end of May 1997.
in 1998 Pogonowski organized preparation of CD ROM for the Unabridged Polish-English Dictionary, Practical English-Polish Dictionary, Polish Phrasebook for Tourists and Travelers to Poland, all published earlier by Iwo C. Pogonowski. The Phrasebook includes 280 minutes of bilingual audio read by actors. Started preparation for a new edition of Poland: A Historical Atlas. New Appendices are being prepared on such subjects as: Polish contribution to Allied's wartime intelligence: the breaking of the Enigma Codes, Pune Munde rocket production; Poland's contribution to the international law since 1415; Poland's early development of rocket technology such as Polish Rocketry Handbook published in 1650 in which Poles introduced for the first time into the world's literature concepts of multiple warheads, multistage rockets, new controls in rocket flight, etc. Poland's Chronology is being enlarged to reflect the mechanisms of subjugation of Polish people by the Soviet terror apparatus. Continued preparation of the Killing the Best and the Brightest: A Chronology of the USSR-German Attempt to Behead the Polish Nation, including the 1992 revelations from Soviet archives as well as the current research in Poland. Continued preparation of two-volume English Polish Dictionary, a companion to the Unabridged Polish-English Dictionary published in 1997. Reviewed Upiorna Dekada by J. T. Gross.
in 1999 Pogonowski continued writing Poland - An Illustrated History and preparing for it 21 maps and diagrams and 89 illustrations.
in 2000 Pogonowski prepared, in a camera ready form, Poland - An Illustrated History; it was published by Hippocrene Books Inc. NY 2000 and recommended by Dr. Zbigniew Brzezinski, National Security Advisor under President Carter, as "An important contribution to the better understanding of Polish history, which demonstrates in a vivid fashion the historical vicissitudes of that major European nation."
Copyright © 2005-2007 Iwo Cyprian Pogonowski | All rights reserved.
Webmaster

Prawo ekonomiczne „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu" Kopernik ustalił w czasie jego patriotycznej walki w obronie waluty polskiej fałszowanej przez Niemców, przy pomocy Żydów. Kopernik wielokrotnie dał dowody patriotyzmu polskiego i dumy z faktu, że Królestwo Polskie w jego czasach było krajem największych swobód obywatelskich i tolerancji w Europie.
W 1523 roku Erasmus z Rotterdamu był pod wrażeniem osiągnięć polskich i napisał: „Gratuluję temu państwu... które w nauce, wymiarze sprawiedliwości, moralności i religii oraz we wszystkim co oddziela nas od barbaryzmu, jest w takim rozkwicie, że może współzawodniczyć z najbardziej przodującymi i chwalebnymi państwami."
Zdziwiłem się, kiedy niedawno stały czytelnik Gazety Wyborczej powiedział mi, że „Polacy ukradli Kopernika Niemcom." Wypowiedź ta miała chyba wyrażać pogląd liberalny i jakby na wyższym poziomie niż poglądy nacjonalistów, które to poglądy nie są modne wśród inteligentów „galicyjskich." Dowodem na to twierdzenie miał być fakt, że jakoby Kopernik nie pozostawił po sobie ani jednego słowa napisanego w języku polskim.
Wiemy, że nazwisko Kopernik wywodziło się z wsi Koperniki na Śląsku a sam Mikołaj Kopernik był nie tylko polskim naukowcem, ale również działaczem politycznym jak też dygnitarzem, zarządcą Warmii. Korespondencja Kopernika z rządem w Krakowie wyjaśniała oszustwa monetarne dokonywane przez Niemców, zwłaszcza Hohenzollernów, była w archiwach w Szwecji, wywieziona w czasie „potopu." Pod koniec dziewiętnastego wieku została ona skradziona prawdopodobnie przez Prusaków, którzy chcieli udowodnić światu, że Kopernik był Niemcem.
Liczna łacińska korespondencja Kopernika dotycząca jego teorii heliocentrycznej, twierdzącej, że ziemia obraca się, co dzień na swojej osi, czyli raz dziennie i że planety krążą w orbitach wokół słońca znana jest od 1510 roku w jego tekscie „Comentariolus" i była opublikowana w 1543 roku pod tytułem "De Rvolutionibus Orbium Coelestium." Żadnego ważnego dokumentu Kopernik nie pozostawił w języku niemieckim, choć na pewno ten język też znał.
Natomiast twierdzenie, że języka polskiego Kopernik nie znał nie ma sensu w obliczu jego czteroletnich studiów w Krakowie i długich lat administracji Warmii, zamieszkałej przez Mazurów, nie mówiąc o przeprowadzaniu przez niego w sejmie przez ponad rok reformy monetarnej, w której wprowadził on słowo „złoty" jako jednostki monetarnej w Polsce w 1526 roku, w Prusach w 1528 roku. (Litwa przyjęła „złotego" dopiero po Unii Litewskiej w 1569 roku.)
Kopernik pisał po Łacinie, co było normalne w jego czasach. Z koniecznością porozumiewania się Kopernika po polsku wiążą się jego słowa napisane po łacinie: „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu." Napisał on te słowa w traktacie dotyczącym reformy monetarnej w Polsce potrzebnej z powodu fałszowania polskiej waluty przez Niemców z pomocą Żydów, na przestrzeni długiego okresu czasu. Latami fałszowane przez Niemców i puszczane w obieg przez Żydów fałszywe monety, destabilizowały i okradały gospodarkę Polski, szczególnie destabilizowały handel rzeczny Wisłą do Gdańska i dalej drogą morską.
Wrażenie „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu" było obserwacją skutków fałszowania pieniędzy polskich przez Niemców, w analitycznej w pracy Kopernika mającej na celu reformę i stabilizację polskiej waluty, atakowanej za pomocą puszczania w obieg fałszywych polskich monet, bitych przez Niemców, na przestrzeni wielu lat.
W historii długoletnich stosunków Polski z Niemcami, Hohenzollernowie berlińscy i pruscy odgrywali wielokrotnie, przez długie okresy czasu, rolę pasożytów. Jest to bardzo dobrze udokumentowane. W swoich czasach Mikołaj Kopernik zwalczał to pasożytnictwo, za pomocą pionierskiej pracy nad reformą monetarną, którą zaczął prowadzić wcześniej nim urodził się bankier angielski Thomas Gresham (1519-1579), którego nazwisko Anglicy wiążą z prawem ekonomicznym ustalonym przez Kopernika. Gresham nigdy tego prawa nie formułował i był dzieckiem, kiedy w 1526 roku Kopernik opublikował swoją książkę pod tytułem „Monetae cudende ratio," w której to prawo jest opisane po raz pierwszy w literaturze światowej.
Przywłaszczanie sobie przez Anglików prawa ekonomicznego sformułowanego przez Kopernika jako „Prawo Gresham'a," przypomina ostatnie czasy, kiedy Anglicy twierdzili w literaturze swojej, że to oni, a nie Polacy rozwiązali niemiecki system szyfrów „Enigma."
Polska w dniu 25 lipca, 1939, dała za darmo Anglii i Francji, w ramach wspólnej obrony przeciwko niemieckiej agresji, rozwiązanie niemieckiego systemu szyfrów i elektro-magnetycznego aparatu, wraz z szczegółowym opisem technicznym, perforowanymi kartami oraz rozwiązaniami na coraz bardziej skomplikowane możliwości stosowania systemu „Enigma."
Dzięki polskiemu rozwiązaniu brytyjski projekt „Ultra" rozszyfrowywał niemieckie tajne rozkazy w czasie całej wojny 1939-1945. Rozwiązanie systemu „Enigmy" było jednym z najważniejszych wkładów Polski w zwycięstwo nad Niemcami w Drugiej Wojnie Światowej. W 1999 roku czołowy ekspert amerykański w łamaniu szyfrów, David A. Hatch. z Ośrodka Historii Szyfrów, National Security Agency, w Fort George G. Meade w stanie Maryland, napisał: „Rozwiązanie Enigmy przez Polskę było jednym z kamieni węgielnych zwycięstwa Aliantów nad Niemcami."
Wiadomo, że Kopernik był dowódcą obrony Olsztyna przeciwko Niemcom w latach 1519-1521. Wówczas Kopernik zapisał się w historii medycyny, ponieważ po raz pierwszy zastosował studium epidemiologiczne, dzięki któremu pokonał epidemię w oblężonym mieście.
Kopernik przeniósł z Włoch na północ Europy czołówkę rozwoju myśli filozoficznej za pomocą swoich podstawowych odkryć. Rewolucja kopernikańska położyła kres przekonaniu, że ziemia jest stojącym w miejscu środkiem „płaskiego wszechświata" i jest ciałem niebieskim pędzącym z wysoką szybkością nie wyobrażalną w skali ludzkiej.
Kopernik korzystał z wyjątkowo zaawansowanej na arenie europejskiej wolności słowa w Polsce jego czasów. Na przykład, Martin Luter zwalczał teorię heliocentryczną Kopernika i kazał spalić kukłę przedstawiającą ojca nowoczesnej astronomii pod napisem „głupi Polak-astronom." Nawet samo uformowanie przez Kopernika prawa ekonomicznego „Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu" miało miejsce w czasie obrony waluty polskiej przez Kopernika przeciwko fałszerstwu dokonywanemu przez Niemców.
Iwo Cyprian Pogonowski
Born Sept. 3, 1921
Lwów, Poland
in Dec 1939 left Warsaw. Dec 30, 1939 arrested by Ukrainians serving the Gestapo in Dukla, then transferred to Barwinek, Krosno, Jaslo, Tarnów, Oswiecim, arrived in Oranienburg-Sachsenhausen on Aug. 10, 1940.
April 19, 1945 started on the Death March of Brandenburg from Sachsenhausen; escaped gunfire of SS-guards and arrived to Schwerin and freedom on May 2, 1945.
September 1945 arrived in Brussels, Belgium; obtained admission as a regular student at the Catholic University: Institute Superieur de Commerce, St. Ignace in Antwerp.
in 1954 graduated in Civil Engineering at the top of his class. Was invited to join honorary societies: Tau Beta Pi (general engineering honorary society), Phi Kappa Phi (academic honorary society equivalent to Phi Beta Kappa), Pi Mu (mechanical engineering honorary society), and Chi Epsilon (civil engineering honorary society). Taught descriptive geometry at the University of Tennessee;
in 1955 graduated with M.S. degree in Industrial Engineering.
in 1955 started working for Shell Oil Company in New Orleans. After one year of managerial training was assigned to design of marine structures for drilling and production of petroleum.
in 1960 started working for Texaco Research and Development in Houston, Texas as a Project Engineer. Authored total of 50 American and foreign patents on marine structures for the petroleum industry;
wrote an article: The Rise and Fall of the Polish Commonwealth - A Quest for a Representative Government in Central and Eastern Europe in the 14th to 18th Centuries. Started to work on a Tabular History of Poland.
in 1972 moved to Blacksburg, Virginia. During the following years worked as Consulting Engineer for Texaco, also taught in Virginia Polytechnic Institute and State University as Adjunct Professor in the College of Civil Engineering teaching courses on marine structures of the petroleum industry. Designed and supervised the construction of a hill top home for his family, also bought 500 acre ranch (near Thomas Jefferson National Forest) where he restored 200 years old mill house on a mountain stream.
in 1978 prepared Polish-English, English-Polish Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. The dictionary included a Tabular History of Poland, Polish Language, People, and Culture as well as Pogonowski's phonetic symbols for phonetic transcriptions in English and Polish at each dictionary entry; the phonetic explanations were illustrated with cross-sections of speech (organs used to pronounce the sounds unfamiliar to the users). It was the first dictionary with phonetic transcription at each Polish entry for use by English speakers
in 1981 prepared Practical Polish-English Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc.
in 1983 prepared Concise Polish-English Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. Wrote an analysis of Michael Ch ci ski's Poland, Communism, Nationalism, Anti-Semitism. Also selected crucial quotations from Norman Davies' God's Playground - A History of Poland on the subject of the Polish indigenous democratic process.
in 1985 prepared Polish-English Standard Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. Also prepared a revised and expanded edition of the Concise Polish-English Dictionary with complete phonetics, also published by Hippocrene Books Inc.
in 1987 prepared Poland: A Historical Atlas on Polish History and Prehistory including 200 maps and graphs as well as Chronology of Poland's Constitutional and Political Development, and the Evolution of Polish Identity - The Milestones. An introductory chapter was entitled Poland the Middle Ground. Aloysius A. Mazewski President of Polish-American Congress wrote an introduction. The Atlas was published by Hippocrene Books Inc. and later by Dorset Press of the Barnes and Noble Co. Inc. which sends some 30 million catalogues to American homes including color reproduction of book covers. Thus, many Americans were exposed to the cover of Pogonowski's Atlas showing the range of borders of Poland during the history - many found out for the firsttime that Poland was an important power in the past. Total of about 30,000 atlases were printed so far.
In 1988 the publication of Poland: A Historical Atlas resulted in a number of invitations extended by several Polonian organizations to Iwo Pogonowski to present Television Programs on Polish History. Pogonowski responded and produced over two year period 220 half-hour video programs in his studio at home (and at his own expense.) These programs formed a serial entitled: Poland, A History of One Thousand Years. Total of over 1000 broadcasts of these programs were transmitted by cable television in Chicago, Detroit-Hamtramck, Cleveland, and Blacksburg.
in 1990-1991 translated from the Russian the Catechism of a Revolutionary of 1869 in which crime has been treated as a normal part of the revolutionary program. Started preparation of the Killing the Best and the Brightest: A Chronology of the USSR-German Attempt to Behead the Polish Nation showing how the USSR became a prototype of modern totalitarian state, how this prototype was adapted in Germany by the Nazis.
in 1991 prepared Polish Phrasebook, Polish Conversations for Americans including picture code for gender and familiarity, published by Hippocrene Books Inc.
in 1991 prepared English Conversations for Poles with Concise Dictionary published by Hippocrene Books Inc. By then a total of over 100,000 Polish-English, English-Polish Dictionaries written by Pogonowski were sold in the United States and abroad.
in 1992 prepared a Dictionary of Polish, Latin, Hebrew, and Yiddish Terms used in Contacts between Poles and Jews. It was prepared for the history of Jews in Poland as well as 115 maps and graphs and 172 illustrations, paintings, drawings, and documents, etc. of Jewish life in Poland. This material was accompanied by proper annotations.
in 1993 prepared Jews in Poland, Rise of the Jews as a Nation from Congressus Judaicus in Poland to the Knesset in Israel, published by Hippocrene Books Inc. in 3000 copies. Foreword was written by Richard Pipes, professor of history at Harvard University, and Pogonowski's school mate in the Keczmar school in Warsaw. Part I included: a Synopsis of 1000 Year History of Jews in Poland; the 1264 Statute of Jewish Liberties in Poland in Latin and English translation; Jewish Autonomy in Poland 1264-1795; German Annihilation of the Jews. In appendixes are documents and illustrations. An Atlas is in the Part III. It is divided as follows: Early Jewish Settlements 966-1264; The Crucial 500 Years, 1264-1795; Competition (between Poles and Jews) Under Foreign Rule, 1795-1918; The Last Blossoming of Jewish Culture in Poland, 1918-1939; German Genocide of the Jews, 1940-1944; Jewish Escape from Europe 1945-1947 - The End of European (Polish) Phase of Jewish History (when most of world's Jewry lived in Europe). Pogonowski began to write a new book starting with the Chronology of the Martyrdom of Polish Intelligentsia during World War II and the Stalinist Terror; the book in preparation was entitled Killing the Best and the Brightest.
in 1995 prepared Dictionary of Polish Business, Legal and Associated Terms for use with the new edition of the Practical Polish-English, English-Polish Dictionary and later to be published as a separate book.
in 1996 Pogonowski's Poland: A Historical Atlas; was translated into Polish; some 130 of the original 200 maps printed in color; the Chronology of Poland was also translated into Polish. The Atlas was published by Wydawnictwo Suszczy ski I Baran in Kraków in 3000 copies; additional publications are expected. Prepared Polish-English, Eglish-Polish Compact Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc.
in 1997 finished preparation of the Unabridged Polish-English Dictionary with complete phonetics including over 200,000 entries, in three volumes on total of 4000 pages; it is published by Hippocrene Books Inc; the Polish title is: Uniwesalny S ownik Polsko-Angielski. Besides years of work Pogonowski spent over $50,000 on computers, computer services, typing, and proof reading in order to make the 4000 page dictionary camera ready; assisted in the preparation of second edition of Jews in Poland, Rise of the Jews from Congressus Judaicus in Poland to the Knesset in Israel published in fall of 1997. Prepared computer programs for English-Polish Dictionary to serve as a companion to the Unabridged Polish-English Dictionary printed by the end of May 1997.
in 1998 Pogonowski organized preparation of CD ROM for the Unabridged Polish-English Dictionary, Practical English-Polish Dictionary, Polish Phrasebook for Tourists and Travelers to Poland, all published earlier by Iwo C. Pogonowski. The Phrasebook includes 280 minutes of bilingual audio read by actors. Started preparation for a new edition of Poland: A Historical Atlas. New Appendices are being prepared on such subjects as: Polish contribution to Allied's wartime intelligence: the breaking of the Enigma Codes, Pune Munde rocket production; Poland's contribution to the international law since 1415; Poland's early development of rocket technology such as Polish Rocketry Handbook published in 1650 in which Poles introduced for the first time into the world's literature concepts of multiple warheads, multistage rockets, new controls in rocket flight, etc. Poland's Chronology is being enlarged to reflect the mechanisms of subjugation of Polish people by the Soviet terror apparatus. Continued preparation of the Killing the Best and the Brightest: A Chronology of the USSR-German Attempt to Behead the Polish Nation, including the 1992 revelations from Soviet archives as well as the current research in Poland. Continued preparation of two-volume English Polish Dictionary, a companion to the Unabridged Polish-English Dictionary published in 1997. Reviewed Upiorna Dekada by J. T. Gross.
in 1999 Pogonowski continued writing Poland - An Illustrated History and preparing for it 21 maps and diagrams and 89 illustrations.
in 2000 Pogonowski prepared, in a camera ready form, Poland - An Illustrated History; it was published by Hippocrene Books Inc. NY 2000 and recommended by Dr. Zbigniew Brzezinski, National Security Advisor under President Carter, as "An important contribution to the better understanding of Polish history, which demonstrates in a vivid fashion the historical vicissitudes of that major European nation."
Copyright © 2005-2007 Iwo Cyprian Pogonowski | All rights reserved.
Webmaster
Wednesday, March 12, 2008
O ukrywaniu Żydów, zwłaszcza dzieci, przez Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi w latach II wojny światowej
O ukrywaniu Żydów, zwłaszcza dzieci, przez Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi w latach II wojny światowej

Ratowały, choć za to groziła śmierć (cz. 2)
Nasz Dziennik, 2008-03-12
O ukrywaniu Żydów, zwłaszcza dzieci, przez Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi w latach II wojny światowej
Siostra Teresa Antonietta Frącek RM
Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat
Na specjalne omówienie zasługuje ukrywanie dzieci żydowskich w ponad 40 sierocińcach zgromadzenia. "Zakłady dla sierot Rodziny Maryii przepełnione były dziećmi żydowskimi, gdyż - jak relacjonują siostry i osoby spoza zgromadzenia - nie odmawiano pomocy dzieciom, narażonym na niechybną śmierć".
Przełożone i siostry, w poczuciu obowiązku ratowania prześladowanych, ryzykowały swoim życiem i mieniem zgromadzenia. Największe zasługi na tym polu położyła matka prowincjalna Matylda Getter. "Jej energia - wspomina Jan Habdank - mądrość, praktyczność, nieustraszona odwaga zabłysły w całej pełni podczas okupacji hitlerowskiej" (Wspomnienie... o Matce Matyldzie Getter "Matusia", "Słowo Powszechne", 1968, nr 35).
"Nie wiem, co bardziej ceniłam u Matusi - pisała dobrze znająca ją z lat okupacji Maria Niklewicz - czy męski rozum, czy delikatność kobiecą, czy szybkość decyzji, czy zmysł organizacji, czy zawsze trafne rozstrzygnięcia, czy niewyczerpaną cierpliwość w udzielaniu się wszystkim, czy gotowość wyrzeczenia się siebie o każdej chwili dnia i nocy" (List do m. Heleny Kaniak, 10.08.1968 r., ARM II 60). A trzeba tu dodać, że m. Getter była to już starsza osoba, licząca w chwili wybuchu wojny 69 lat. Jej przenikliwość, otwartość na potrzeby ludzkie, roztropność i trafność posunięć, szacunek, jakim się cieszyła wśród ludzi świeckich i duchownych, podkreślają także inne relacje (Relacja Marka Gettera, 7 marca 1992 r., Warszawa, ARM AZ VIII 47).
Ogromnie dużo Żydów, dzieci, młodzieży i starszych przeszło przez skromny drewniany dom - siedzibę m. Getter w Warszawie przy ul. Hożej 53, skąd dzieci kierowane były do sierocińców, dorosłe dziewczęta do pracy do zaufanych rodzin, osoby starsze do klasztorów zgromadzenia usytuowanych w odosobnieniu, a pewna ich część ukrywała się w tymże domu na Hożej. Stale przebywało tu pewne małżeństwo, kilka kobiet, a w internacie grupa dziewcząt.
Do m. Getter zwracali się Żydzi, a najczęściej ich protektorzy i wysłannicy z prośbą o zaopiekowanie się dziećmi, znalezienie pracy, miejsca ukrycia. Jakie uczucia targały sercami tych dzieci, możemy poznać z relacji Małgorzaty Mirskiej, która wyprowadzona z getta i ukrywana przez wiele osób, przyszła wreszcie na Hożą wraz z młodszą swą siostrą Ireną. Wspomina ona: "Strasznie się bałam, ponieważ miałam okropny wygląd, 'złą twarz'... Przechodząc przez furtę, miałam świadomość, że za nią rozstrzygnie się mój dramat: życie czy śmierć. Matka przełożona Matylda Getter spojrzała na nas i powiedziała: Tak. Wydawało mi się, że się niebiosa otworzyły przede mną" (Relacja, VIII, 99).
Ukrywanie dzieci żydowskich w sierocińcach
Ważną sprawą było wyrobienie dzieciom żydowskim nowych dokumentów, zmiana nazwisk i imion, zaopatrzenie w metryki urodzenia. W tym celu siostry zbierały z różnych stron Polski katolickie metryki, np. ze Lwowa, Grodna, Wadowic, Wilna, Wołkowyska, a przede wszystkim z parafii warszawskich: św. Barbary, św. Floriana, Św. Krzyża, św. Wojciecha, św. Jakuba i Wszystkich Świętych. W archiwum zgromadzenia w Warszawie przechowuje się 13 metryk wyrobionych w powyższych parafiach dla dzieci "Sierocińca Delegatury Polskiego Komitetu Opiekuńczego w Aninie", założonego w 1941 r. i usytuowanego w willi Lotha, przy ul. Poniatowskiego (obecnie - Zorzy), a także blankiety metryk z podpisem i pieczęcią parafii, przygotowane dla dzieci żydowskich.
We Lwowie w wyrabianiu metryk współpracowały siostry z parafią św. Antoniego. Nowe metryki dr Helena Krukowska naświetlała lampą kwarcową, aby nabrały barwy starych, pożółkłych dokumentów. Dla Żydówek w Łomnie, w powiecie Turka nad Stryjem (obecnie Ukraina), s. Zofia Blanka Pigłowska wyrabiała metryki w parafii św. Marii Magdaleny we Lwowie. Wypisywała najpierw z ksiąg metrykalnych nazwiska dzieci, których wiek odpowiadał Żydówkom z Łomny, a następnym razem prosiła urząd parafialny o odpisy tychże metryk, nie wtajemniczając księży w szczegóły. Tym sposobem dzieci w Łomnie przyjmowały nowe nazwiska (Relacja VII 172).
Część dzieci urzędowo kierował do domów sierot Wydział Opieki Społecznej Zarządu Miejskiego m.st. Warszawy, samorządy lokalne lub Rada Główna Opiekuńcza. Dla niektórych starały się siostry o urzędowe skierowanie i te były finansowane przez powyższe instytucje, resztę dzieci m. Getter bezpośrednio kierowała do sierocińców, gdzie koszty ich utrzymania pokrywały same siostry, względnie - o ile mogły - rodziny dzieci.
Najwięcej dzieci żydowskich ukrywały siostry w pięciu sierocińcach zgromadzenia w Warszawie przy ul. Chełmskiej, Hożej, Wolności (dwa zakłady), Żelaznej, i w kilkunastu podwarszawskich, liczących od 30-200 wychowanków. Te ostatnie niemal wszystkie założyła m. Getter po I wojnie światowej i usytuowała je w wyjątkowo pięknych okolicach, aby już samo miejsce dodawało uroku i ciepła zakładom, które miały stać się domami rodzinnymi dla wychowanków. Każdy z zakładów znajdował się w pewnym odosobnieniu, otoczony parkiem, lasem lub ogrodem, składał się nieraz z kilku budynków i posiadał obszerne zaplecze gospodarcze, co ułatwiało ukrycie zagrożonych. Zakład w Płudach na obszernym terenie leśnym posiadał 10 większych i mniejszych budynków, w których dzieci - podzielone na grupy, tak zwane rodzinki - miały do dyspozycji własny domek (Chochlik, Polonka, Rusałka, Zacisze, Izolatka, Klauzura).
Wielkim ryzykiem, graniczącym z bohaterstwem, było przewożenie dzieci żydowskich do zakładów Rodziny Maryi, ponieważ Niemcy kontrolowali pasażerów na dworcach i dokonywali rewizji w pociągach. Stąd też niejedną straszną chwilę przeżyły siostry wiozące dzieci. Te o wybitnie semickich rysach m. Getter oddawała do ukrycia u rodzin prywatnych, przeważnie w Milanówku. Wiele sióstr wtajemniczonych w tę akcję nieustannie kursowało z dziećmi żydowskimi, przewożąc je z Warszawy do domów zgromadzenia, do rodzin prywatnych, do szpitali warszawskich, zwłaszcza na Woli przy ul. Płockiej.
Siostra Janina Kruszewska wspomina, że wielokrotnie, gdy miała przewozić dziecko żydowskie, opanowywał ją straszny lęk przed niebezpieczeństwem. Kiedyś powiedziała do m. Getter: "Matusiu, ja się strasznie boję, na Dworcu Gdańskim są niemieckie kontrole". Wówczas m. Getter, aby dodać odwagi wylęknionej siostrze, powiedziała: "Zobacz, jakie to dziecko ma piękne, niewinne oczy". Niejednokrotnie siostry znajdowały się w wielkim niebezpieczeństwie. Żadna jednak z nich nie doznała z tego powodu represji, chociaż niejednokrotnie Niemcy rozpoznawali Żydówki (Relacje, VII 65, 162).
W zakładzie "Opatrzności Bożej" z Warszawy, przy ul. Chełmskiej 19, gdzie od 1942 r. obowiązki przełożonej pełniła s. Olga Schwarc, przebywało 180 dzieci, a wśród nich od 10 do 20 dzieci żydowskich. Znalazły tu schronienie m.in.: córka zamordowanych rodziców spod Łowicza, dwie dziewczynki: jedna po stracie rodziców błąkała się po polu i spała w psiej budzie, drugiej ojciec otruł się, a matka pracowała dorywczo; inna z uratowanych mieszkała po wojnie we Francji i utrzymywała kontakt z dawną przełożoną; były tu także małe dziewczynki - Maria i Halinka (Relacja, VII 53, VIII).
Siostra Ludwika Peńsko, wychowawczyni z Płud, zapisała w swym wojennym pamiętniku: "Matka Getter przed oddaniem mi pod opiekę grupy III-ej, w Płudach, w której była połowa dziewczynek żydowskich, powiedziała: 'Wiem, że siostra otoczy troską wszystkie dzieci... Nie mogę nikogo zmusić, ani nakazać pracy, gdzie w każdej chwili grozi śmierć. Wiedziałam, że siostra się zgodzi'. To mnie zobowiązywało".
W księgach ewidencyjnych i meldunkowych dzieci żydowskie figurowały jako sieroty polskie wyznania rzymskokatolickiego (zachowały się księgi w Białołęce, Brwinowie Płudach, Pustelniku - Marki, w Warszawie przy ul. Hożej. Najwięcej miał ich zakład wychowawczy w Płudach, przez który przeszło ponad 40 Żydówek, a w czasie Powstania Warszawskiego wśród 500 dzieci ewakuowanych z kilku sierocińców przebywało w piwnicach płudowskich około 100 żydowskiego pochodzenia.
Siostry pracujące w wojennych sierocińcach w Aninie, w domu ks. Marcelego Godlewskiego (1939) i w założonym przez Delegaturę Polskiego Komitetu Opiekuńczego w Wawrze (1941), włączyły się w akcję niesienia pomocy dzieciom żydowskim. Jeden i drugi dom gromadził po 40 wychowanków, a wśród nich każdy ukrywał około 20 chłopców żydowskich. Pierwszą czynnością było zdobycie dla dzieci żydowskich nowych dokumentów, zmiana nazwisk, zaopatrzenie w metryki urodzenia. W tym celu siostry zbierały z różnych stron Polski katolickie metryki, w czym pomagał im ks. Marceli Godlewski, a także ks. Zygmunt Kaczyński.
Liczba dzieci żydowskich w sierocińcach przedstawiała się następująco: w Aninie - jak wspomniano wyżej - w sierocińcu Polskiego Komitetu Opiekuńczego - 20, w Aninie przy ul. Trawiastej - ok. 20, w Białołęce - 20, w Brwinowie przy ul. Konopnickiej i Szkolnej - po kilka, w Kostowcu - od 10 do 15, wśród nich Felicja Seifert, we Lwowie przy ul. Kurkowej - ok. 12, przy ul. Słodowej - 15, w Łomnie - od 22 do 26, w Międzylesiu "Zosinek" - ok. 17, w wieku od 8 do 11 lat, w Międzylesiu "Ulanówek" - od 12 do 15 dziewczynek, w Płudach - 40, w Pustelniku - 12, w Warszawie przy ul. Chełmskiej - od 10 do 20, przy ul. Żelaznej - ponad 15, w Instytucie Higieny Psychicznej przy ul. Wolność 14 - kilkanaście, w Samborze - 10 oraz kilkoro niemowlaków. W pozostałych sierocińcach liczba dzieci żydowskich była mniejsza, np. w Nieborowie k. Łowicza wśród 15 dziewcząt polskich - 1 Żydówka, kilka w Kołomyi, po 2 w Mircu i Podhajcach. Wskutek częstego przewożenia dzieci żydowskich faktyczna ich liczba była znacznie większa.
W wojennych sierocińcach we Lwowie - w domu generalnym przy ul. Kurkowej 45, pod opieką sióstr przebywało około 10 dzieci (wśród nich Ewa, Marysia, Lusia, Krysia, Janina Glińska), a w domu prowincjalnym przy ul. Słodowej 6, m. Janina Wirball, wikaria generalna, przygarnęła ponad 10. W akcji ratowania Żydów domy te współpracowały z RGO we Lwowie, z siostrami z placówek wschodnich, a także z m. Getter w Warszawie, która niejednokrotnie wspomagała cierpiące niedostatek siostry i ich sieroty darami materialnymi (Listy m. Janiny Wirball do m. Matyldy Getter - z lat 1942-1945, ARM AZ II 283).
Chłopców żydowskich lokowała m. Getter w sierocińcach zgromadzenia w Aninie, Białołęce i Kostowcu, także w Woli Gołkowskiej, a starszych przekazywała do zakładów prowadzonych przez michalitów, orionistów i salezjanów, zwłaszcza do Strugi. W ramach ukrywania Żydów współpracowały siostry z innymi zgromadzeniami żeńskimi, np. Siostrami Niepokalankami w Warszawie.
Wykazały największą odwagę i bohaterstwo
Ciekawe są drogi prowadzące dzieci żydowskie do zakładów zgromadzenia. Najczęściej, jak wyżej wspomniano, kierowała je m. Getter, wydziały opieki społecznej lub RGO, a do zakładów przewoziły siostry. Zdarzały się jednak wyjątkowe wypadki. Zrozpaczona matka przerzuciła swoje dziecko na teren zakładu w Płudach w dniu, kiedy Niemcy prowadzili Żydów do Henrykowa na rozstrzelanie. Danutę Rajską przywieziono do Płud w worku, znalazła tu także schronienie Janina Dawidowicz oraz inna dziewczynka wyniesiona z getta warszawskiego w pojemniku na śmieci. W Aninie, gdzie znalazło schronienie i ratunek około 20 chłopców, przywożonych z getta przez ks. Godlewskiego, było także niemowlę oderwane od martwej matki na placu egzekucji oraz dziewczyna posługująca się nazwiskiem Hanka Sokołowska i nowymi dokumentami, wyrobionymi jej przez ks. Zygmunta Kaczyńskiego z Warszawy, pod którego opieką na Nowogrodzkiej znajdowała się także jej siostra - Janina.
Do sierocińca we Lwowie przy ul. Kurkowej, 6-letnie dziecko przyprowadził franciszkanin lwowski. W internacie przy ul. Żelaznej wśród Żydówek w wieku szkolnym ukrywały siostry 3-letnią dziewczynkę z tatuażem hebrajskim na ciele, znalezioną w norce pod chodnikiem, oraz 4-letniego chłopca, którego przyniósł z getta gestapowiec, przekupiony złotymi dolarami przez ojca dziecka inż. Mieczysława Rynga (Relacja s. T. Reformai i Jana Wernika AZ VII 196, VIII 83). Do zakładu wychowawczego w Łomnie dzieci żydowskie przewoziła z Wydziału Opieki Społecznej m.st. Warszawy s. Blanka Pigłowska. W Mircu wychowywały siostry dziewczynkę, którą znalazł w lesie policjant, a w Podhajcach niemowlę podrzucone pod urząd gestapo. Do sierocińca w Samborze mieszkańcy kierowali dzieci żydowskie, cygańskie, w tym niemowlęta.
Dla wielu dzieci, także osób starszych, musiano często zmieniać miejsca ukrycia. Taką drogę przeszła Lidia Kleinmann, córka lekarza z Turki, z okupacyjnym nazwiskiem Maryla Wołoszyńska (obecnie mieszkającej w USA). Ojciec oddał ją pod opiekę sióstr Rodziny Maryi pracujących w szpitalu w Turce. Te przekazały ją do Lwowa pod opieką m. Janiny Wirball, stąd w 1942 r. oddano ją do szkoły sióstr w Łomnie; wraz z wysiedlonym zakładem "Łomna" znalazła się w Warszawie (1943), a podczas Powstania Warszawskiego przeżyła ewakuację wraz z dziećmi i siostrami do Kostowca (1944).
Technika przechowywania dzieci w przepełnionych zakładach Rodziny Maryi wymagała od sióstr nieustannego wysiłku, troski i czuwania, by uchronić wychowanki przed niebezpiecznymi rewizjami niemieckimi. W ukrywanie dzieci wtajemniczano jak najmniej osób, nawet z personelu zakonnego. Dzieci "o złym wyglądzie", o rysach wybitnie semickich, nie mogły swobodnie poruszać się na terenie zakładów. W chwilach niebezpiecznych były odosobniane. W Płudach, by nie zwracać na siebie uwagi innych dzieci, chodziły także na nabożeństwa.
Aby zatuszować rysy semickie, zakonnice wykazywały wiele inwencji i sprytu: bandażowały dzieciom głowy, nakładały na oczy lub nos opatrunki, utleniały włosy. Podczas wizyt niemieckich w zakładach w Aninie i Samborze wychowawczynie organizowały szybkie zabawy, aby uniemożliwić Niemcom rozpoznanie dzieci żydowskich. W Łomnie i w Płudach wyprowadzały dzieci na obszerny teren zakładu, a we Lwowie przy ul. Kurkowej jedną z dziewczynek o rysach typowo semickich chowano na czas kontroli pod beczkę. W razie wykrycia miała udawać niemowę. W Aninie zabandażowane dzieci kładziono do łóżek jako chore, a w Pustelniku przełożona wysyłała dziewczynki do kaplicy.
Dzieci żydowskie, początkowo wylęknione i nieufne, drżące na widok Niemców i każdy odgłos dochodzący z dziedzińca, z czasem nabierały zaufania i swobody. Siostry traktowały je na równi z polskimi dziećmi, starały się stworzyć im atmosferę rodzinną, by zapomniały o przykrych przeżyciach i grozie śmierci.
Czym była opieka siostry zakonnej dla nieszczęśliwych dzieci żydowskich, odsłania wypowiedź Żydówki, Małgorzaty Mirskiej-Acher, przebywającej w Płudach pod opieką przełożonej tego domu s. Anieli Stawowiak: "Matka Aniela... była przez lata wojny dla mnie ostoją. Nigdy nie zapomnę, jak w momencie rewizji niemieckiej, gdy tak bardzo się bałam, Matka Aniela położyła mi rękę na głowie i powiedziała: 'W naszym domu, gdzie jest kaplica, nic ci się stać nie może'. Siła w jej głosie i piękne spojrzenie dodały mi otuchy" (List Małgorzaty do m. Matyldy Getter, 4 czerwca 1960, New Jork).
Powyższą wypowiedź s. Anieli Stawowiak, przeniesionej w 1943 r. do Ulanówka, potwierdza oświadczenie prof. dr. med. Michała Telatyckiego, który wielokrotnie wizytował wzorowo prowadzony przez nią zakład w Międzylesiu. "Podczas okupacji, poza troską macierzyńską o chore dzieci, zapobiegliwością w zdobywaniu dla nich żywności, odzieży, leków, [...] wykazywała najwyższą odwagę i bohaterstwo, ukrywając w swym zakładzie ok. 12 dzieci żydowskich (wyjętych przez okupanta spod prawa) i ryzykując przy tym swoim życiem" (12 stycznia 1952, AZ II 215).
W Płudach siostry uprzyjemniały dzieciom wieczory przez organizowanie zabaw, gier, loterii fantowych i inscenizacji, jak również starały się dla nich o słodycze. Wyrabiały w nich poczucie godności człowieka, wyczulały na potrzeby bliźnich, w Kostowcu wskazywały na obowiązek niesienia pomocy i dzielenia się z drugimi tym, co mają; pod sierociniec bowiem przychodziły głodne dzieci żydowskie ukrywające się z rodzicami w lesie. Dbały też o ich rozwój intelektualny i wykształcenie, wszystkie dzieci chodziły do szkół prowadzonych przez siostry lub uczyły się w sierocińcach, a starsze uczęszczały na tajne komplety gimnazjalne w Kostowcu, Płudach i Warszawie.
Wypowiedź Marii Niklewicz rzuca światło na kształcenie dzieci żydowskich w Międzylesiu w zakładzie "Ostoja Zdrowia Dziecka". Po latach pisała: "Na terenie klasztoru, oprócz lekarki Żydówki, siostry ukrywały w tym czasie 10-letnią Alinę Koenigstein, córkę adwokata tego nazwiska i jego żony adwokatki. Miała ona lewe papiery jako Basia Rutkowska i nikt, nawet inne siostry i ksiądz kapelan, nie wiedzieli dla bezpieczeństwa, że to Żydówka. Matusia powiedziała mi o tym tylko dlatego, ponieważ prosiła mnie o to, żebym uczyła tę dziewczynkę w zakresie nauki szkolnej, a także za zgodą jej matki, która ukrywała się też u sióstr, ale w innym domu (niewierzącej), abym ją przygotowała do chrztu i I Komunii św., o co dziecko usilnie prosiło" (12 sierpnia 1968).
Wobec groźby śmierci
Ukrywanie dzieci żydowskich połączone było z ciągłą udręką, niebezpieczeństwem denuncjacji i zagrożeniem represjami. Wiadomość bowiem o ukrywaniu Żydów w domach zakonnych docierała do Niemców. Toteż zagrożone dzieci w jednym zakładzie przewożono do innych. W ten sposób Janina Dawidowicz, przebywająca w zakładzie płudowskim (od 11 lipca 1943 r.), jako prywatna wychowanka, pod nazwiskiem Danuta Markowska została przewieziona do zakładu "Łomna" w Warszawie przy ul. Wolność (27 stycznia 1944 r.). Matka Getter, przenosząc ją z Płud, zwróciła się telefonicznie do s. Tekli Budnowskiej, przełożonej Zakładu "Łomna" z pytaniem: "Czy przyjmie siostra błogosławieństwo Boże". To był umówiony znak - zakonny szyfr - na oznaczenie dziecka żydowskiego. Na takie pytanie nie było innej odpowiedzi tylko -"tak" (Relacja, VII 85).
Poszukiwaną przez Niemców Danutę Rajską także wywieziono z Płud. Podobnie musiała być przewożona Maria Baczkowska z Bóbrki. Tamtejsze siostry oddały ją do ukrycia m. L. Lisównie we Lwowie, a ta przekazała m. Getter. Początkowo dziewczyna przebywała w Kostowcu, a kiedy rozpoznały ją dzieci w szkole, odwiozły ją siostry do m. Getter w Warszawie, gdzie uczęszczała do szkoły pielęgniarskiej.
Do końca okupacji wisiało nad siostrami niebezpieczeństwo śmierci. Siostrom w Płudach grozili Niemcy zamknięciem szkoły, wywiezieniem do obozu, rozstrzelaniem osób, które ukrywają Żydów. A pogróżki te nie były gołosłowne. Po wydaniu bowiem rozporządzenia Hansa Franka z 15 października 1941 r. i odezwie starosty Łowicza dr. Schwendera z 17 grudnia 1941 r. o karze śmierci dla Żydów opuszczających getto oraz na Polaków udzielających im schronienia i pomocy, Niemcy aresztowali wielu Polaków, dokonywali egzekucji na miejscu lub odsyłali do obozów. Nowe obwieszczenia w tej sprawie wydane przez dowódcę SS i policji na dystrykt warszawski Ferdynanda von Sammern-Frankennegga 5 września 1942 r. i gubernatora dystryktu warszawskiego Ludwika Fischera z 10 listopada 1942 r., ponownie groziły karą śmierci Żydom i wszystkim Polakom, którzy udzielają im jakiejkolwiek pomocy. Zagrożenie karą śmierci surowo egzekwowano, za pomoc Żydom zginęło wielu Polaków. Represje dotykały osoby bliskie zgromadzeniu. Irena Wincenciak, nauczycielka szkoły sióstr w Warszawie przy ul. Żelaznej, za pomoc udzieloną Żydom została aresztowana w 1943 r., osadzona na Pawiaku, a następnie wywieziona do Oświęcimia (ARM F-f-13, s. 246). W lesie kostowieckim miała miejsce egzekucja Żydów i Polaków, którzy ich ukrywali w Ojrzanowie (Relacja s. P. Grzegorczyk, VII 11).
Dom w Aninie przeżywał zagrożenie ze strony Niemców, a nawet szantażystów z marginesu społecznego. W bramie posesji sióstr Niemcy zabili zadenuncjowaną Żydówkę, która szła odwiedzić swoje dziecko. Dochodzenie skończyło się na rozmowie Niemców z przełożoną Apolonią Sawicką i ks. Marcelim Godlewskim. Jednak wizyty niemieckie powtarzały się często. W tych beznadziejnych chwilach przełożona wychodziła do Niemców, siostry szły do kaplicy na modlitwę, a wychowawczynie pozostawały przy dzieciach, organizując zabawy. Siostra Anna Korman wspomina, że na czas niemieckiej wizyty położyła obandażowanego chłopczyka do łóżka jako chorego. Po pewnym czasie przyszła sprawdzić, co się z nim dzieje. Kiedy zobaczyła, że dziecko drży ze strachu, a kołderka na nim aż faluje, zabrała go do grupy, by wśród dzieci i zabaw poczuł się bezpieczniej.
W Aninie dwaj osobnicy, podający się za członków konspiracji, wtargnęli w końcu 1943 r. do domu sierot, zażądali listy wychowanków, a następnie kontrolowali sale, pytając rozbudzone dzieci o nazwiska. Padały wówczas imiona i nazwiska o brzmieniu żydowskim. Dzieciom bowiem w Aninie nie zmieniano nazwisk. Osobnicy ci zażądali wysokiej sumy pieniędzy i grozili wysadzeniem domu w powietrze. Ostatecznie rozmówił się z nimi ks. prałat Marceli Godlewski. Prawdopodobnie dano szantażystom okup, ale przez długi czas dom żył w napiętej atmosferze. Nie byli to jednak ludzie z konspiracji, bowiem organizacje podziemne wzywały do pomocy Żydom i występowały przeciwko przejawom antysemityzmu i niewłaściwym postawom wobec Żydów. W 1943 r. wydano nawet szereg wyroków na szantażystów, którzy rekrutując się z marginesu społecznego, szukali własnych korzyści. Niekiedy ze strony samych Żydów groziło siostrom w Aninie niebezpieczeństwo denuncjacji.
Źródła przekazały fakty o dużej ofiarności, odwadze i poświęceniu sióstr, gdy chodziło o ratowanie zagrożonego życia. Z taką postawą spotykamy się w domu warszawskim przy ul. Żelaznej, przylegającym do getta, kiedy przełożoną była Teresa Stępówna. Od 2 lutego 1944 r. znalazła tu schronienie Inka, córka lekarza Józefa Szapiry (zginął w getcie w Kraśniku) i przetrwała do wyzwolenia. Ta 7-letnia dziewczynka, wyprowadzona z getta warszawskiego, ukrywała się w różnych punktach Warszawy, pewien czas nawet u szarytek. Do sióstr Rodziny Maryi oddała ją opiekunka Adela Domanusowa. "Tam znalazła - pisze Domanusowa - schronienie i życzliwe, ciepłe przyjęcie. Przełożona, jej sekretarka i katecheta, po rozmowie ze mną zgodzili się przyjąć dziecko nie bez ryzyka. Okazali się ludźmi o zacnych sercach i odwadze chrześcijańskiej. Pouczywszy Inkę, jak ma postępować, mało mówić, czuwali nad nią specjalnie; zwłaszcza przełożona, pod pozorem, że jest to chorowite dziecko, często odosobniała ją w momentach, gdy mogła się zdradzić nieznajomością prawd wiary czy praktyki religijnej" (Ten jest z ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom 1939-1945, oprac. Władysław Bartoszewski i Zofia Lewinówna, Kraków 1966, s. 332).
Siostry ukrywały dzieci żydowskie nie tylko w sierocińcach, ale także w innych domach zakonnych: w Izabelinie - 6 dziewcząt (3 w wieku szkolnym), w Woli Gołkowskiej - 3 dzieci, w Międzylesiu "Nazaret" - 1 dziewczynkę, w Kołomyi - 2 do 4 dzieci. Poza tym sporadycznej pomocy udzielały dzieciom w Ostrej i Puźnikach, a w Mińsku Mazowieckim wraz z kapelanem ks. Stanisławem Wiśniewskim ukrywały przez kilka dni 3 chłopców w wieży kaplicy szpitalnej.
Ratowały, choć za to groziła śmierć (cz. 1)
Nasz Dziennik, 2008-03-10
O ukrywaniu Żydów, zwłaszcza dzieci, przez Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi w latach II wojny światowej
siostra Teresa Antonietta Frącek RM
Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat
Podejmując temat ratowania Żydów przed zagładą w czasie II wojny światowej, trzeba pamiętać, że zbrojna agresja Niemiec hitlerowskich na Polskę 1 września 1939 r., która wywołała jedną z najokrutniejszych wojen w dziejach ludzkości, miała na celu eksterminację Narodu Polskiego, skolonizowanie jego ziem i ich wchłonięcie przez III Rzeszę w myśl tradycyjnego programu pruskiego militaryzmu "parcia na wschód", uzupełnionego programem polityki nazistowskiej walki o "przestrzeń życiową". Niemieccy najeźdźcy nie mogli od razu zniszczyć Narodu Polskiego, realizowali swoje plany etapami poprzez niszczenie elity intelektualnej, grabienie zasobów materialnych, rolnych i przemysłowych; traktowali ziemie polskie jako źródło surowców i taniej siły roboczej.
Ludność żydowska, stanowiąca w okresie międzywojennym ok. 3,5 mln obywateli Polski, padła po agresji niemieckiej ofiarą hitlerowskiego terroru i jego polityki zagłady. Na przełomie 1939/1940 r. Żydzi zostali dotknięci licznymi atakami dyskryminacji ze strony okupanta, jak: usuwanie z pracy, zakaz uczęszczania do szkół, obowiązek noszenia żółtych opasek z gwiazdą, przymus pracy fizycznej. Momentem przełomowym było tworzenie izolowanych żydowskich dzielnic na okupowanych ziemiach Polski, Związku Sowieckiego, Czech, Jugosławii, Grecji, które stanowiły przejściowy etap w akcji totalnej zagłady Żydów, ułatwiały ograbianie ich z majątku, wyniszczanie głodem, uniemożliwienie łączności z ludnością aryjską.
W getcie warszawskim zamknięto jesienią 1940 r. wszystkie osoby uznane za Żydów w rozumieniu ustaw norymberskich, w liczbie ok. 410 tysięcy. W ciągu następnych dwóch lat zmniejszano jego granice, pogarszano warunki egzystencji, przesiedlano ludność żydowską z innych terenów tak, że liczba Żydów w getcie wzrosła do pół miliona, w tym 15 tys. bezdomnych dzieci. Brak źródeł zarobkowania, głód, ciasnota lokalowa, katastrofalne warunki higieniczne sprzyjały szerzeniu się chorób zakaźnych, wskutek których zmarło ok. 100 tys. ludzi. Decyzja masowej zagłady Żydów zapadła w 1941 r., w następnym roku Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy opracował "generalny plan zagłady" 11 mln Żydów w Europie. Na terenach Górnego Śląska, Kraju Warty, a zwłaszcza Generalnej Guberni Niemcy tworzyli obozy masowej zagłady Żydów, dowożonych niemal z całej Europy.
Organizowanie pomocy dla Żydów
Akcja likwidacji getta warszawskiego, rozpoczęta 22 czerwca 1942 r. pod kryptonimem "Akcja Reinhard", która trwała 9 tygodni, wywołała wstrząsające wrażenie. Tragedia Żydów wzbudziła nie tylko współczucie Polaków, apele polskiego podziemia do państw walczących z III Rzeszą, ale też czynną akcję pomocy. Kierownictwo Walki Cywilnej wydało odpowiednią odezwę, ogłoszoną w prasie podziemnej i powtórzoną przez rozgłośnię radiową BBC w Londynie. Powstało szereg organizacji, stowarzyszeń i ośrodków w celu ratowania Żydów. We wrześniu 1942 r. podjął działalność Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom, przekształcony 4 grudnia 1942 r. w Radę Pomocy Żydom "Żegota", stanowiącą porozumienie kilku organizacji społecznych i politycznych, która funkcjonowała do końca okupacji.
Pomoc Żydom nieśli ludzie z różnych środowisk, ugrupowań politycznych, stanów i zawodów okupowanej Polski. Włączyło się w nią duchowieństwo diecezjalne i zakonne, żeńskie zgromadzenia zakonne, całe rodziny i osoby pojedyncze, realizując w tych nieludzkich czasach ideę chrześcijańskiej miłości bliźniego, niesienia pomocy ludziom znajdującym się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Spośród duchowieństwa zasłużyli się na tym polu ks. abp Adam Sapieha, ks. bp Karol Niemira, ks. Władysław Korniłowicz, ks. Jan Zieja, ks. Marceli Godlewski, ks. Antoni Czarnecki, ks. Ferdynand Machay i wielu innych kapłanów, a także dominikanie, franciszkanie, michalici, misjonarze, salezjanie.
Znane są bohaterskie karty ukrywania Żydów przez siostry zakonne z różnych zgromadzeń: benedyktynki, karmelitanki, niepokalanki, szarytki, szare urszulanki. Za przechowywanie Żydów 8 szarytek poniosło śmierć. Spośród rzeszy zakonnic zaangażowanych w akcji ratowania Żydów, zwłaszcza w Warszawie, "piękne karty zapisało sobie Zgromadzenie SS. Franciszkanek Rodziny Marii, kierowane przez szeroko znaną z tej działalności matkę Getter" (T. Prekerowa, Konspiracyjna Rada Pomocy Żydom w Warszawie, s. 47). Ile dzieci mogło uratować się w klasztorach? Dotychczasowe obliczenia podające, że w około 200 klasztorach zakonnice uratowały ponad 1500 dzieci żydowskich (por. Ewa Kurek, Dzieci żydowskie w klasztorach..., Lublin 2001), nie są pełne i bardzo zaniżone.
Temat ratowania Żydów przez Polaków nie jest dostatecznie opracowany, wprawdzie próby zebrania dokumentacji, wspomnień i relacji były podejmowane w 1947 r., w 1964 r., a także w latach 70. i 80. przez Katolicki Uniwersytet Lubelski i Akademię Teologii Katolickiej w Warszawie, ale nie zostały doprowadzone do końca. To jest karta historii w dużym stopniu zaniedbana. Stąd też propaganda, zarzucająca Polakom obojętność wobec tragedii Żydów w czasie II wojny światowej, a nawet antysemityzm, znajduje wolne pole działania. Polacy nieśli różnorodną pomoc Żydom, zarówno klasztory, jak też osoby prywatne, rodziny, całe wsie, i to z narażeniem własnego życia - bo za to groziła śmierć.
Nie jest przesadą, że dla uratowania jednego Żyda potrzeba było pomocy ze strony przynajmniej 10 Polaków. Ukrywanie ich wymagało ogromnego wysiłku, ciągłej troski, nieustannego czuwania, pomocy wielu osób, i to w atmosferze lęku, terroru i ciągłego zagrożenia.
Jako przykład podam wypowiedź Żyda Gustawa Alef-Bolkowiaka, który ranny w potyczce pod Osą w powiecie opoczyńskim, tylko w czasie swojej choroby doznał pomocy 10 osób, także ze strony ks. Jana Gałęzy i s. Stefanii Miaśkiewicz z Rodziny Maryi oraz kilku lekarzy. "Oto ludzie, którzy jesienią 1942 r., w okresie zaostrzonego terroru ze strony okupanta, z narażeniem swojego życia i życia swoich rodzin - pisze autor - przyszli mi z pomocą". Ten sam płk rezerwy Wojska Polskiego podaje: "W roku 1943 brałem udział w ruchu podziemnym na Lubelszczyźnie. Tysiące uciekinierów z getta lubelskiego i innych rejonów Polski ukrytych było w lasach i po wsiach. Okoliczna ludność nie tylko dostarczała im żywności, ale i aktywnie pomagała w unikaniu obław hitlerowskich. Wielu zapłaciło za to życiem i wiele wsi zostało puszczonych z dymem przez okupanta, który pomoc ukrywającym się Żydom traktował na równi z udziałem w walce zbrojnej przeciwko niemu" (Gustaw Alef-Bolkowiak, ps. "Bolek", Podnoszę głos protestu, Wiedeń, "Ekspres Wieczorny", Warszawa, rok 33 (1968), nr 74, 26 marca 1968).
Oblicza się szacunkowo, że w akcję ratowania Żydów było zaangażowanych od 300 tys. do 1 mln Polaków, którzy z narażeniem swego życia i życia swoich rodzin udzielali Żydom schronienia, przewozili w bezpieczniejsze miejsca, dostarczali żywności. Uważali tę pomoc za akt ludzkiej życzliwości, obowiązek sumienia, podanie ręki człowiekowi skazanemu przez okupanta na śmierć; "ratował, kto mógł". Zresztą zdawano sobie sprawę, iż taki los czeka w kolejności także Polaków. Nie mówię tu o marginesie społecznym, który znajdzie się w każdym narodzie, nawet w getcie warszawskim działała osławiona przestępcza żydowska "13". Ale trzeba pamiętać, że jedynie w Polsce - za udzielenie Żydowi pomocy, podanie kawałka chleba czy też ukrycie - groziła kara śmierci. W żadnym innym kraju europejskim nie było takiej sankcji. Wielu Polaków za ukrywanie Żydów poniosło śmierć z rąk niemieckich.
Tragedia Żydów znalazła po wojnie głośny oddźwięk w całym świecie. Dużo się o tym mówi i pisze, nie zawsze obiektywnie. Ku czci ofiar holokaustu postawiono wiele pomników i tablic pamiątkowych, zaznaczono miejsca ich straceń, ich imionami nazwano wiele placów i ulic, otwarto muzea i izby pamięci, urządza się akademie i wygłasza referaty, organizuje się zjazdy i sympozja, dni pamięci i marsze pokoju - Marsz Żywych. I to jest słuszne. Nie można zapomnieć o tragedii Żydów w latach totalitaryzmu hitlerowskiego, o czym zresztą przypomniała także konferencja w Oslo pod hasłem: "Uratować pamięć holokaustu" - tych, którzy zginęli w latach wojny.
W Instytucie Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie płonie wieczny ogień, a w dalszej części muzeum - od siedmioramiennego świecznika odbijają się w lustrzanych płytach tysiączne płomyki symbolizujące ofiary holokaustu. Przy nastrojowej melodii wymieniane są nazwiska pomordowanych, w większości dzieci. Ich imiona są zapisane, a jeśli nawet nie, to świetliste płomyki upamiętniają ich ofiarę.
Od tego miejsca pamięci warto zwrócić myśl ku innym płomykom, ku tysiącom istnień ludzkich, ku Żydom uratowanym przez Polaków. Rozproszeni po całym świecie: w Anglii, Australii, Belgii, Francji, Italii, Izraelu, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, w Polsce, płoną ogniem życia, choć na ich temat niewiele się mówi i pisze, choć oni sami, przeżywszy gehennę wojenną, nie zawsze chcą powracać wspomnieniami do tych koszmarnych lat, nie publikują swoich przeżyć, choć niejednokrotnie okazują wdzięczność za uratowane życie. Mam tu na myśli dzieci uratowane przez Kościół katolicki, przez polskie zgromadzenia zakonne, a zwłaszcza przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi.
Zgromadzenie Sióstr Rodziny Maryi wobec tragedii Żydów
Z akcją ratowania Żydów spotkałam się podczas opracowywania dziejów Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w latach II wojny światowej w 1973, a następnie w 1981 roku. Materiałów do tego zagadnienia prawie nie było. Nasze archiwa spłonęły w czasie Powstania Warszawskiego (1944), a archiwalia lwowskie uległy zniszczeniu podczas wysiedleń, tułaczki, wreszcie repatriacji. Zresztą nikt w czasie wojny nie rejestrował tej akcji. Dopiero zapoznanie się z problemem, po zebraniu ponad 300 relacji od sióstr Rodziny Maryi oraz około 100 relacji od zakonnic z innych wspólnot, księży i osób świeckich, można było poznać nazwiska uratowanych i odnaleźć ich ślad w nielicznych zachowanych księgach ewidencyjnych domów dziecka.
Z przeprowadzonych w latach 1971-1978 badań wynika, że siostry Rodziny Maryi uratowały w czasie okupacji niemieckiej ponad 500 dzieci żydowskich i około 250 dorosłych Żydów. Cyfry te nie są kompletne, raczej zaniżone, ale potwierdzone wiarygodnymi dowodami. Chociaż od wojny upłynęło 60 lat, to jednak nadal zgłaszają się osoby poszukujące miejsca swego ukrycia, których nazwiska dotychczas nie były rejestrowane. W związku z tym zwiększa się ciągle liczba dzieci, którym siostry uratowały życie.
Budzi się pytanie: jak to było możliwe, że siostry Rodziny Maryi uratowały tyle dzieci żydowskich, a także osób starszych? Przecież za to groziła śmierć. Kilka informacji o samym zgromadzeniu i jego działalności ułatwi zrozumienie, wyjaśni przyczyny, a zarazem efekt tej akcji.
Zgromadzenie o nazwie Rodzina Maryi, założone przez bł. ks. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego w Petersburgu w 1857 r., w północnej stolicy imperium rosyjskiego, a przeszczepione na ziemie polskie w 1862 r., szczególną opieką otaczało sieroty, dzieci ubogie i porzucone. "Zgromadzenie pragnęło stać się dla nich nową rodziną, zastąpić im ciepło utraconego ogniska rodzinnego i brak własnego domu". Przez 50 lat pod zaborem rosyjskim i w samej Rosji siostry prowadziły życie zakonne w ukryciu, działając na zewnątrz poprzez istniejące legalnie zakłady wychowawcze i opiekuńcze. W domach dla sierot, w szwalniach, w szkołach - zatwierdzonych przez władze rosyjskie, siostry prowadziły - obok legalnych programów - tajne nauczanie, chroniły dzieci i młodzież przed rusyfikacją i wynarodowieniem. Poza tym niejednokrotnie ukrywały polskich wygnańców syberyjskich, którzy zbiegli z miejsca zsyłki. Stąd też siostry miały duże doświadczenie na polu tajnych akcji oświatowych, narodowych i patriotycznych.
Przed II wojną światową Zgromadzenie Rodziny Maryi należało do grupy największych rodzin zakonnych w Polsce. Liczyło 1120 sióstr i 160 domów zakonnych (klasztorów), zorganizowanych w trzech prowincjach, z domami głównymi we Lwowie, Warszawie i Poznaniu (miało także osobne prowincje w Rumunii i Brazylii).
W działalności sióstr na czoło wysuwała się ich praca oświatowa i wychowawcza w 60 szkołach, 44 sierocińcach, 58 ochronkach, a także szeroko zakrojona akcja opiekuńcza, pielęgniarska i charytatywna w szpitalach i instytucjach opiekuńczych oraz w ambulatoriach środowiskowych. Duża liczba obszernych zakładów wychowawczych stwarzała dogodne możliwości dla ukrycia w nich zagrożonych działaczy polskiego podziemia i ich rodzin, a także dzieci żydowskich. Wprawdzie zgromadzenie w latach okupacji utraciło wiele domów i miejsc pracy, ale wczuwając się w potrzeby społeczne, zakładało nowe instytucje wychowawcze i opiekuńcze. Na miejsce utraconych sierocińców siostry otworzyły 13 nowych domów dla dzieci, a ogólna liczba ich wychowanków wzrosła z 3500 do 5000.
Poza tym cel, duchowość i charyzmat zgromadzenia, a także patriotyzm, poczucie więzi społecznych ze środowiskiem, którymi przeniknięte były siostry, predysponowały je do ratowania życia zagrożonych osób, także Żydów. W regule zakonnej założyciel zamieścił dwa ewangeliczne wersety, które inspirowały duchowość i działalność sióstr:
"Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć" (Mk 10, 45).
"Kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje" (Mt 18, 5).
Siostry realizowały swoje powołanie w duchu służby, na wzór Chrystusa, i wypełniały swoją misję w społeczeństwie poprzez pracę podejmowaną z poświęceniem w celu niesienia pomocy dzieciom opuszczonym i ratowania ich zagrożonego życia.
Wojna pociągnęła za sobą kolosalne zniszczenia materialne, olbrzymie straty personalne, tysiące zabitych i rannych; pozbawiła wielu ludzi dachu nad głową i środków egzystencji. Siostry Rodziny Maryi, chociaż na równi z całym Narodem odczuwały grozę wojny, to jednak nie ograniczały się tylko do troski o własne życie i mienie zakonne, nie zacieśniały swej pracy jedynie do funkcji wykonywanych przed wojną, ale wyszły poza ich obręb. Dostrzegły nowe potrzeby i nie pozostały wobec nich obojętne. Jedną z nich było niesienie pomocy Żydom.
Ratowanie Żydów w warunkach okupacyjnych to bardzo niebezpieczny odcinek działalności sióstr. Tragizm sytuacji powiększał fakt, że za pomoc Żydom - jak już wspomniano - groziła kara śmierci. I nie była to tylko pogróżka, ale realne zagrożenie, które stale wisiało nad domami i siostrami. Ta świadomość towarzyszyła ciągle wszystkim przełożonym i siostrom zaangażowanym w niesienie pomocy Żydom.
Akcja ratowania Żydów przez siostry Rodziny Maryi była z jednej strony spontaniczna, z drugiej - zorganizowana, kierowana przez przełożoną generalną matkę Ludwikę Lisównę (1874-1944), zamieszkałą we Lwowie przy ul. Kurkowej 45, i przełożoną prowincjalną matką Matyldę Getter (1870-1968), zwaną powszechnie "Matusią", która miała swoją siedzibę w Warszawie, w starym drewnianym budynku przy ul. Hożej 53. Przykład przełożonych działał najlepiej. Jednak odgórne inicjatywy władzy zakonnej zostały zrealizowane dzięki ofiarności i bezgranicznemu poświęceniu sióstr, które osobiście, dzień i noc, w domach dziecka i zakładach opiekuńczych dźwigały brzemię odpowiedzialności za bezpieczeństwo ukrywanych Żydów. Za przykładem i aprobatą władz zwierzchnich pomoc Żydom niosły siostry niemal we wszystkich domach zakonnych Rodziny Maryi. Brak informacji o ukrywaniu Żydów przez siostry w kraju Warty i w Prusach Wschodnich. W kraju Warty ich działalność została zniszczona przez Niemców, prowadzone przez siostry zakłady dla dzieci w Szamotułach (159 dzieci) i starców w Wieleniu (700 osób) Niemcy wysiedlili do Warszawy, przejmując te obiekty dla swoich potrzeb, inne zaś domy, łącznie z siedzibą Prowincji w Poznaniu, zlikwidowali, a siostry wywieźli do obozu w Bojanowie.
W Warszawie w akcję ratowania Żydów włączyła się całym sercem matka Matylda Getter, dom na Hożej, siostry i wszystkie wspólnoty zakonne, które znajdowały się w stolicy i w okolicznych miejscowościach. Dzieci żydowskie ukrywane były w domach dziecka prowadzonych przez siostry w Aninie, Białołęce, Brwinowie (2 domy), Międzylesiu (3 domy), Płudach, jak też w placówkach przeznaczonych dla sióstr starszych i chorych, a także umieszczane u rodzin prywatnych.
W akcji ratowania Żydów siostry współpracowały: z Wydziałem Opieki Społecznej Zarządu Miejskiego m.st. Warszawy, zwłaszcza z dyrektorem Janem Starczewskim, a po jego aresztowaniu z Antonim Chacińskim, z Janem Dobraczyńskim, kierownikiem Sekcji Opieki, i z Jadwigą Piotrowską; z Radą Pomocy Żydom w Warszawie, z Radą Główną Opiekuńczą we Lwowie, Podhajcach, Brzeżanach, Turce, Samborze, z lekarzami szpitali m.in. we Lwowie (z prof. Gröerem i dr Heleną Krukowską), w Krasnymstawie, Mińsku Mazowieckim, w Warszawie przy ul. Płockiej, z ks. prałatem Marcelim Godlewskim, proboszczem parafii Wszystkich Świętych, z wieloma osobami z konspiracji, z księżmi proboszczami na placówkach wiejskich. Współpracowały też z innymi zgromadzeniami żeńskimi i męskimi. Zagrożone dzieci od sióstr niepokalanek z domu warszawskiego przy ul. Kazimierzowskiej s. Stefania Miaśkiewicz przewoziła do domów Rodziny Maryi przy ul. Hożej i Żelaznej.
O ukrywaniu dzieci żydowskich przez siostry Rodziny Maryi pisali: Władysław Smólski w trzech swoich książkach: "Losy dziecka" (1961), "Zaklęte lata" (1964) i "Za to groziła śmierć" (1981), Władysław Bartoszewski i Zofia Lewinówna w publikacji "Ten jest z ojczyzny mojej" (1966), Stanisław Wroński i Zofia Zwolakowa w książce "Polacy Żydzi 1939-1945" (1971), Zofia Szymańska w pamiętniku "Byłam tylko lekarzem" (1979). Drobne informacje podali na łamach prasy: Gustaw Alef-Bolkowiak (1968), Jan Dobraczyński (1970), Jan Habdank (1968), Stanisław Podlewski (1967, 1969), Małgorzata Jaworska i Mirosław Machnacki (1978), Aleksandra Mianowska (1981), Andrzej M. Wrzeszcz (1983), Ewa Kurek (2001).

Ratowały, choć za to groziła śmierć (cz. 2)
Nasz Dziennik, 2008-03-12
O ukrywaniu Żydów, zwłaszcza dzieci, przez Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi w latach II wojny światowej
Siostra Teresa Antonietta Frącek RM
Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat
Na specjalne omówienie zasługuje ukrywanie dzieci żydowskich w ponad 40 sierocińcach zgromadzenia. "Zakłady dla sierot Rodziny Maryii przepełnione były dziećmi żydowskimi, gdyż - jak relacjonują siostry i osoby spoza zgromadzenia - nie odmawiano pomocy dzieciom, narażonym na niechybną śmierć".
Przełożone i siostry, w poczuciu obowiązku ratowania prześladowanych, ryzykowały swoim życiem i mieniem zgromadzenia. Największe zasługi na tym polu położyła matka prowincjalna Matylda Getter. "Jej energia - wspomina Jan Habdank - mądrość, praktyczność, nieustraszona odwaga zabłysły w całej pełni podczas okupacji hitlerowskiej" (Wspomnienie... o Matce Matyldzie Getter "Matusia", "Słowo Powszechne", 1968, nr 35).
"Nie wiem, co bardziej ceniłam u Matusi - pisała dobrze znająca ją z lat okupacji Maria Niklewicz - czy męski rozum, czy delikatność kobiecą, czy szybkość decyzji, czy zmysł organizacji, czy zawsze trafne rozstrzygnięcia, czy niewyczerpaną cierpliwość w udzielaniu się wszystkim, czy gotowość wyrzeczenia się siebie o każdej chwili dnia i nocy" (List do m. Heleny Kaniak, 10.08.1968 r., ARM II 60). A trzeba tu dodać, że m. Getter była to już starsza osoba, licząca w chwili wybuchu wojny 69 lat. Jej przenikliwość, otwartość na potrzeby ludzkie, roztropność i trafność posunięć, szacunek, jakim się cieszyła wśród ludzi świeckich i duchownych, podkreślają także inne relacje (Relacja Marka Gettera, 7 marca 1992 r., Warszawa, ARM AZ VIII 47).
Ogromnie dużo Żydów, dzieci, młodzieży i starszych przeszło przez skromny drewniany dom - siedzibę m. Getter w Warszawie przy ul. Hożej 53, skąd dzieci kierowane były do sierocińców, dorosłe dziewczęta do pracy do zaufanych rodzin, osoby starsze do klasztorów zgromadzenia usytuowanych w odosobnieniu, a pewna ich część ukrywała się w tymże domu na Hożej. Stale przebywało tu pewne małżeństwo, kilka kobiet, a w internacie grupa dziewcząt.
Do m. Getter zwracali się Żydzi, a najczęściej ich protektorzy i wysłannicy z prośbą o zaopiekowanie się dziećmi, znalezienie pracy, miejsca ukrycia. Jakie uczucia targały sercami tych dzieci, możemy poznać z relacji Małgorzaty Mirskiej, która wyprowadzona z getta i ukrywana przez wiele osób, przyszła wreszcie na Hożą wraz z młodszą swą siostrą Ireną. Wspomina ona: "Strasznie się bałam, ponieważ miałam okropny wygląd, 'złą twarz'... Przechodząc przez furtę, miałam świadomość, że za nią rozstrzygnie się mój dramat: życie czy śmierć. Matka przełożona Matylda Getter spojrzała na nas i powiedziała: Tak. Wydawało mi się, że się niebiosa otworzyły przede mną" (Relacja, VIII, 99).
Ukrywanie dzieci żydowskich w sierocińcach
Ważną sprawą było wyrobienie dzieciom żydowskim nowych dokumentów, zmiana nazwisk i imion, zaopatrzenie w metryki urodzenia. W tym celu siostry zbierały z różnych stron Polski katolickie metryki, np. ze Lwowa, Grodna, Wadowic, Wilna, Wołkowyska, a przede wszystkim z parafii warszawskich: św. Barbary, św. Floriana, Św. Krzyża, św. Wojciecha, św. Jakuba i Wszystkich Świętych. W archiwum zgromadzenia w Warszawie przechowuje się 13 metryk wyrobionych w powyższych parafiach dla dzieci "Sierocińca Delegatury Polskiego Komitetu Opiekuńczego w Aninie", założonego w 1941 r. i usytuowanego w willi Lotha, przy ul. Poniatowskiego (obecnie - Zorzy), a także blankiety metryk z podpisem i pieczęcią parafii, przygotowane dla dzieci żydowskich.
We Lwowie w wyrabianiu metryk współpracowały siostry z parafią św. Antoniego. Nowe metryki dr Helena Krukowska naświetlała lampą kwarcową, aby nabrały barwy starych, pożółkłych dokumentów. Dla Żydówek w Łomnie, w powiecie Turka nad Stryjem (obecnie Ukraina), s. Zofia Blanka Pigłowska wyrabiała metryki w parafii św. Marii Magdaleny we Lwowie. Wypisywała najpierw z ksiąg metrykalnych nazwiska dzieci, których wiek odpowiadał Żydówkom z Łomny, a następnym razem prosiła urząd parafialny o odpisy tychże metryk, nie wtajemniczając księży w szczegóły. Tym sposobem dzieci w Łomnie przyjmowały nowe nazwiska (Relacja VII 172).
Część dzieci urzędowo kierował do domów sierot Wydział Opieki Społecznej Zarządu Miejskiego m.st. Warszawy, samorządy lokalne lub Rada Główna Opiekuńcza. Dla niektórych starały się siostry o urzędowe skierowanie i te były finansowane przez powyższe instytucje, resztę dzieci m. Getter bezpośrednio kierowała do sierocińców, gdzie koszty ich utrzymania pokrywały same siostry, względnie - o ile mogły - rodziny dzieci.
Najwięcej dzieci żydowskich ukrywały siostry w pięciu sierocińcach zgromadzenia w Warszawie przy ul. Chełmskiej, Hożej, Wolności (dwa zakłady), Żelaznej, i w kilkunastu podwarszawskich, liczących od 30-200 wychowanków. Te ostatnie niemal wszystkie założyła m. Getter po I wojnie światowej i usytuowała je w wyjątkowo pięknych okolicach, aby już samo miejsce dodawało uroku i ciepła zakładom, które miały stać się domami rodzinnymi dla wychowanków. Każdy z zakładów znajdował się w pewnym odosobnieniu, otoczony parkiem, lasem lub ogrodem, składał się nieraz z kilku budynków i posiadał obszerne zaplecze gospodarcze, co ułatwiało ukrycie zagrożonych. Zakład w Płudach na obszernym terenie leśnym posiadał 10 większych i mniejszych budynków, w których dzieci - podzielone na grupy, tak zwane rodzinki - miały do dyspozycji własny domek (Chochlik, Polonka, Rusałka, Zacisze, Izolatka, Klauzura).
Wielkim ryzykiem, graniczącym z bohaterstwem, było przewożenie dzieci żydowskich do zakładów Rodziny Maryi, ponieważ Niemcy kontrolowali pasażerów na dworcach i dokonywali rewizji w pociągach. Stąd też niejedną straszną chwilę przeżyły siostry wiozące dzieci. Te o wybitnie semickich rysach m. Getter oddawała do ukrycia u rodzin prywatnych, przeważnie w Milanówku. Wiele sióstr wtajemniczonych w tę akcję nieustannie kursowało z dziećmi żydowskimi, przewożąc je z Warszawy do domów zgromadzenia, do rodzin prywatnych, do szpitali warszawskich, zwłaszcza na Woli przy ul. Płockiej.
Siostra Janina Kruszewska wspomina, że wielokrotnie, gdy miała przewozić dziecko żydowskie, opanowywał ją straszny lęk przed niebezpieczeństwem. Kiedyś powiedziała do m. Getter: "Matusiu, ja się strasznie boję, na Dworcu Gdańskim są niemieckie kontrole". Wówczas m. Getter, aby dodać odwagi wylęknionej siostrze, powiedziała: "Zobacz, jakie to dziecko ma piękne, niewinne oczy". Niejednokrotnie siostry znajdowały się w wielkim niebezpieczeństwie. Żadna jednak z nich nie doznała z tego powodu represji, chociaż niejednokrotnie Niemcy rozpoznawali Żydówki (Relacje, VII 65, 162).
W zakładzie "Opatrzności Bożej" z Warszawy, przy ul. Chełmskiej 19, gdzie od 1942 r. obowiązki przełożonej pełniła s. Olga Schwarc, przebywało 180 dzieci, a wśród nich od 10 do 20 dzieci żydowskich. Znalazły tu schronienie m.in.: córka zamordowanych rodziców spod Łowicza, dwie dziewczynki: jedna po stracie rodziców błąkała się po polu i spała w psiej budzie, drugiej ojciec otruł się, a matka pracowała dorywczo; inna z uratowanych mieszkała po wojnie we Francji i utrzymywała kontakt z dawną przełożoną; były tu także małe dziewczynki - Maria i Halinka (Relacja, VII 53, VIII).
Siostra Ludwika Peńsko, wychowawczyni z Płud, zapisała w swym wojennym pamiętniku: "Matka Getter przed oddaniem mi pod opiekę grupy III-ej, w Płudach, w której była połowa dziewczynek żydowskich, powiedziała: 'Wiem, że siostra otoczy troską wszystkie dzieci... Nie mogę nikogo zmusić, ani nakazać pracy, gdzie w każdej chwili grozi śmierć. Wiedziałam, że siostra się zgodzi'. To mnie zobowiązywało".
W księgach ewidencyjnych i meldunkowych dzieci żydowskie figurowały jako sieroty polskie wyznania rzymskokatolickiego (zachowały się księgi w Białołęce, Brwinowie Płudach, Pustelniku - Marki, w Warszawie przy ul. Hożej. Najwięcej miał ich zakład wychowawczy w Płudach, przez który przeszło ponad 40 Żydówek, a w czasie Powstania Warszawskiego wśród 500 dzieci ewakuowanych z kilku sierocińców przebywało w piwnicach płudowskich około 100 żydowskiego pochodzenia.
Siostry pracujące w wojennych sierocińcach w Aninie, w domu ks. Marcelego Godlewskiego (1939) i w założonym przez Delegaturę Polskiego Komitetu Opiekuńczego w Wawrze (1941), włączyły się w akcję niesienia pomocy dzieciom żydowskim. Jeden i drugi dom gromadził po 40 wychowanków, a wśród nich każdy ukrywał około 20 chłopców żydowskich. Pierwszą czynnością było zdobycie dla dzieci żydowskich nowych dokumentów, zmiana nazwisk, zaopatrzenie w metryki urodzenia. W tym celu siostry zbierały z różnych stron Polski katolickie metryki, w czym pomagał im ks. Marceli Godlewski, a także ks. Zygmunt Kaczyński.
Liczba dzieci żydowskich w sierocińcach przedstawiała się następująco: w Aninie - jak wspomniano wyżej - w sierocińcu Polskiego Komitetu Opiekuńczego - 20, w Aninie przy ul. Trawiastej - ok. 20, w Białołęce - 20, w Brwinowie przy ul. Konopnickiej i Szkolnej - po kilka, w Kostowcu - od 10 do 15, wśród nich Felicja Seifert, we Lwowie przy ul. Kurkowej - ok. 12, przy ul. Słodowej - 15, w Łomnie - od 22 do 26, w Międzylesiu "Zosinek" - ok. 17, w wieku od 8 do 11 lat, w Międzylesiu "Ulanówek" - od 12 do 15 dziewczynek, w Płudach - 40, w Pustelniku - 12, w Warszawie przy ul. Chełmskiej - od 10 do 20, przy ul. Żelaznej - ponad 15, w Instytucie Higieny Psychicznej przy ul. Wolność 14 - kilkanaście, w Samborze - 10 oraz kilkoro niemowlaków. W pozostałych sierocińcach liczba dzieci żydowskich była mniejsza, np. w Nieborowie k. Łowicza wśród 15 dziewcząt polskich - 1 Żydówka, kilka w Kołomyi, po 2 w Mircu i Podhajcach. Wskutek częstego przewożenia dzieci żydowskich faktyczna ich liczba była znacznie większa.
W wojennych sierocińcach we Lwowie - w domu generalnym przy ul. Kurkowej 45, pod opieką sióstr przebywało około 10 dzieci (wśród nich Ewa, Marysia, Lusia, Krysia, Janina Glińska), a w domu prowincjalnym przy ul. Słodowej 6, m. Janina Wirball, wikaria generalna, przygarnęła ponad 10. W akcji ratowania Żydów domy te współpracowały z RGO we Lwowie, z siostrami z placówek wschodnich, a także z m. Getter w Warszawie, która niejednokrotnie wspomagała cierpiące niedostatek siostry i ich sieroty darami materialnymi (Listy m. Janiny Wirball do m. Matyldy Getter - z lat 1942-1945, ARM AZ II 283).
Chłopców żydowskich lokowała m. Getter w sierocińcach zgromadzenia w Aninie, Białołęce i Kostowcu, także w Woli Gołkowskiej, a starszych przekazywała do zakładów prowadzonych przez michalitów, orionistów i salezjanów, zwłaszcza do Strugi. W ramach ukrywania Żydów współpracowały siostry z innymi zgromadzeniami żeńskimi, np. Siostrami Niepokalankami w Warszawie.
Wykazały największą odwagę i bohaterstwo
Ciekawe są drogi prowadzące dzieci żydowskie do zakładów zgromadzenia. Najczęściej, jak wyżej wspomniano, kierowała je m. Getter, wydziały opieki społecznej lub RGO, a do zakładów przewoziły siostry. Zdarzały się jednak wyjątkowe wypadki. Zrozpaczona matka przerzuciła swoje dziecko na teren zakładu w Płudach w dniu, kiedy Niemcy prowadzili Żydów do Henrykowa na rozstrzelanie. Danutę Rajską przywieziono do Płud w worku, znalazła tu także schronienie Janina Dawidowicz oraz inna dziewczynka wyniesiona z getta warszawskiego w pojemniku na śmieci. W Aninie, gdzie znalazło schronienie i ratunek około 20 chłopców, przywożonych z getta przez ks. Godlewskiego, było także niemowlę oderwane od martwej matki na placu egzekucji oraz dziewczyna posługująca się nazwiskiem Hanka Sokołowska i nowymi dokumentami, wyrobionymi jej przez ks. Zygmunta Kaczyńskiego z Warszawy, pod którego opieką na Nowogrodzkiej znajdowała się także jej siostra - Janina.
Do sierocińca we Lwowie przy ul. Kurkowej, 6-letnie dziecko przyprowadził franciszkanin lwowski. W internacie przy ul. Żelaznej wśród Żydówek w wieku szkolnym ukrywały siostry 3-letnią dziewczynkę z tatuażem hebrajskim na ciele, znalezioną w norce pod chodnikiem, oraz 4-letniego chłopca, którego przyniósł z getta gestapowiec, przekupiony złotymi dolarami przez ojca dziecka inż. Mieczysława Rynga (Relacja s. T. Reformai i Jana Wernika AZ VII 196, VIII 83). Do zakładu wychowawczego w Łomnie dzieci żydowskie przewoziła z Wydziału Opieki Społecznej m.st. Warszawy s. Blanka Pigłowska. W Mircu wychowywały siostry dziewczynkę, którą znalazł w lesie policjant, a w Podhajcach niemowlę podrzucone pod urząd gestapo. Do sierocińca w Samborze mieszkańcy kierowali dzieci żydowskie, cygańskie, w tym niemowlęta.
Dla wielu dzieci, także osób starszych, musiano często zmieniać miejsca ukrycia. Taką drogę przeszła Lidia Kleinmann, córka lekarza z Turki, z okupacyjnym nazwiskiem Maryla Wołoszyńska (obecnie mieszkającej w USA). Ojciec oddał ją pod opiekę sióstr Rodziny Maryi pracujących w szpitalu w Turce. Te przekazały ją do Lwowa pod opieką m. Janiny Wirball, stąd w 1942 r. oddano ją do szkoły sióstr w Łomnie; wraz z wysiedlonym zakładem "Łomna" znalazła się w Warszawie (1943), a podczas Powstania Warszawskiego przeżyła ewakuację wraz z dziećmi i siostrami do Kostowca (1944).
Technika przechowywania dzieci w przepełnionych zakładach Rodziny Maryi wymagała od sióstr nieustannego wysiłku, troski i czuwania, by uchronić wychowanki przed niebezpiecznymi rewizjami niemieckimi. W ukrywanie dzieci wtajemniczano jak najmniej osób, nawet z personelu zakonnego. Dzieci "o złym wyglądzie", o rysach wybitnie semickich, nie mogły swobodnie poruszać się na terenie zakładów. W chwilach niebezpiecznych były odosobniane. W Płudach, by nie zwracać na siebie uwagi innych dzieci, chodziły także na nabożeństwa.
Aby zatuszować rysy semickie, zakonnice wykazywały wiele inwencji i sprytu: bandażowały dzieciom głowy, nakładały na oczy lub nos opatrunki, utleniały włosy. Podczas wizyt niemieckich w zakładach w Aninie i Samborze wychowawczynie organizowały szybkie zabawy, aby uniemożliwić Niemcom rozpoznanie dzieci żydowskich. W Łomnie i w Płudach wyprowadzały dzieci na obszerny teren zakładu, a we Lwowie przy ul. Kurkowej jedną z dziewczynek o rysach typowo semickich chowano na czas kontroli pod beczkę. W razie wykrycia miała udawać niemowę. W Aninie zabandażowane dzieci kładziono do łóżek jako chore, a w Pustelniku przełożona wysyłała dziewczynki do kaplicy.
Dzieci żydowskie, początkowo wylęknione i nieufne, drżące na widok Niemców i każdy odgłos dochodzący z dziedzińca, z czasem nabierały zaufania i swobody. Siostry traktowały je na równi z polskimi dziećmi, starały się stworzyć im atmosferę rodzinną, by zapomniały o przykrych przeżyciach i grozie śmierci.
Czym była opieka siostry zakonnej dla nieszczęśliwych dzieci żydowskich, odsłania wypowiedź Żydówki, Małgorzaty Mirskiej-Acher, przebywającej w Płudach pod opieką przełożonej tego domu s. Anieli Stawowiak: "Matka Aniela... była przez lata wojny dla mnie ostoją. Nigdy nie zapomnę, jak w momencie rewizji niemieckiej, gdy tak bardzo się bałam, Matka Aniela położyła mi rękę na głowie i powiedziała: 'W naszym domu, gdzie jest kaplica, nic ci się stać nie może'. Siła w jej głosie i piękne spojrzenie dodały mi otuchy" (List Małgorzaty do m. Matyldy Getter, 4 czerwca 1960, New Jork).
Powyższą wypowiedź s. Anieli Stawowiak, przeniesionej w 1943 r. do Ulanówka, potwierdza oświadczenie prof. dr. med. Michała Telatyckiego, który wielokrotnie wizytował wzorowo prowadzony przez nią zakład w Międzylesiu. "Podczas okupacji, poza troską macierzyńską o chore dzieci, zapobiegliwością w zdobywaniu dla nich żywności, odzieży, leków, [...] wykazywała najwyższą odwagę i bohaterstwo, ukrywając w swym zakładzie ok. 12 dzieci żydowskich (wyjętych przez okupanta spod prawa) i ryzykując przy tym swoim życiem" (12 stycznia 1952, AZ II 215).
W Płudach siostry uprzyjemniały dzieciom wieczory przez organizowanie zabaw, gier, loterii fantowych i inscenizacji, jak również starały się dla nich o słodycze. Wyrabiały w nich poczucie godności człowieka, wyczulały na potrzeby bliźnich, w Kostowcu wskazywały na obowiązek niesienia pomocy i dzielenia się z drugimi tym, co mają; pod sierociniec bowiem przychodziły głodne dzieci żydowskie ukrywające się z rodzicami w lesie. Dbały też o ich rozwój intelektualny i wykształcenie, wszystkie dzieci chodziły do szkół prowadzonych przez siostry lub uczyły się w sierocińcach, a starsze uczęszczały na tajne komplety gimnazjalne w Kostowcu, Płudach i Warszawie.
Wypowiedź Marii Niklewicz rzuca światło na kształcenie dzieci żydowskich w Międzylesiu w zakładzie "Ostoja Zdrowia Dziecka". Po latach pisała: "Na terenie klasztoru, oprócz lekarki Żydówki, siostry ukrywały w tym czasie 10-letnią Alinę Koenigstein, córkę adwokata tego nazwiska i jego żony adwokatki. Miała ona lewe papiery jako Basia Rutkowska i nikt, nawet inne siostry i ksiądz kapelan, nie wiedzieli dla bezpieczeństwa, że to Żydówka. Matusia powiedziała mi o tym tylko dlatego, ponieważ prosiła mnie o to, żebym uczyła tę dziewczynkę w zakresie nauki szkolnej, a także za zgodą jej matki, która ukrywała się też u sióstr, ale w innym domu (niewierzącej), abym ją przygotowała do chrztu i I Komunii św., o co dziecko usilnie prosiło" (12 sierpnia 1968).
Wobec groźby śmierci
Ukrywanie dzieci żydowskich połączone było z ciągłą udręką, niebezpieczeństwem denuncjacji i zagrożeniem represjami. Wiadomość bowiem o ukrywaniu Żydów w domach zakonnych docierała do Niemców. Toteż zagrożone dzieci w jednym zakładzie przewożono do innych. W ten sposób Janina Dawidowicz, przebywająca w zakładzie płudowskim (od 11 lipca 1943 r.), jako prywatna wychowanka, pod nazwiskiem Danuta Markowska została przewieziona do zakładu "Łomna" w Warszawie przy ul. Wolność (27 stycznia 1944 r.). Matka Getter, przenosząc ją z Płud, zwróciła się telefonicznie do s. Tekli Budnowskiej, przełożonej Zakładu "Łomna" z pytaniem: "Czy przyjmie siostra błogosławieństwo Boże". To był umówiony znak - zakonny szyfr - na oznaczenie dziecka żydowskiego. Na takie pytanie nie było innej odpowiedzi tylko -"tak" (Relacja, VII 85).
Poszukiwaną przez Niemców Danutę Rajską także wywieziono z Płud. Podobnie musiała być przewożona Maria Baczkowska z Bóbrki. Tamtejsze siostry oddały ją do ukrycia m. L. Lisównie we Lwowie, a ta przekazała m. Getter. Początkowo dziewczyna przebywała w Kostowcu, a kiedy rozpoznały ją dzieci w szkole, odwiozły ją siostry do m. Getter w Warszawie, gdzie uczęszczała do szkoły pielęgniarskiej.
Do końca okupacji wisiało nad siostrami niebezpieczeństwo śmierci. Siostrom w Płudach grozili Niemcy zamknięciem szkoły, wywiezieniem do obozu, rozstrzelaniem osób, które ukrywają Żydów. A pogróżki te nie były gołosłowne. Po wydaniu bowiem rozporządzenia Hansa Franka z 15 października 1941 r. i odezwie starosty Łowicza dr. Schwendera z 17 grudnia 1941 r. o karze śmierci dla Żydów opuszczających getto oraz na Polaków udzielających im schronienia i pomocy, Niemcy aresztowali wielu Polaków, dokonywali egzekucji na miejscu lub odsyłali do obozów. Nowe obwieszczenia w tej sprawie wydane przez dowódcę SS i policji na dystrykt warszawski Ferdynanda von Sammern-Frankennegga 5 września 1942 r. i gubernatora dystryktu warszawskiego Ludwika Fischera z 10 listopada 1942 r., ponownie groziły karą śmierci Żydom i wszystkim Polakom, którzy udzielają im jakiejkolwiek pomocy. Zagrożenie karą śmierci surowo egzekwowano, za pomoc Żydom zginęło wielu Polaków. Represje dotykały osoby bliskie zgromadzeniu. Irena Wincenciak, nauczycielka szkoły sióstr w Warszawie przy ul. Żelaznej, za pomoc udzieloną Żydom została aresztowana w 1943 r., osadzona na Pawiaku, a następnie wywieziona do Oświęcimia (ARM F-f-13, s. 246). W lesie kostowieckim miała miejsce egzekucja Żydów i Polaków, którzy ich ukrywali w Ojrzanowie (Relacja s. P. Grzegorczyk, VII 11).
Dom w Aninie przeżywał zagrożenie ze strony Niemców, a nawet szantażystów z marginesu społecznego. W bramie posesji sióstr Niemcy zabili zadenuncjowaną Żydówkę, która szła odwiedzić swoje dziecko. Dochodzenie skończyło się na rozmowie Niemców z przełożoną Apolonią Sawicką i ks. Marcelim Godlewskim. Jednak wizyty niemieckie powtarzały się często. W tych beznadziejnych chwilach przełożona wychodziła do Niemców, siostry szły do kaplicy na modlitwę, a wychowawczynie pozostawały przy dzieciach, organizując zabawy. Siostra Anna Korman wspomina, że na czas niemieckiej wizyty położyła obandażowanego chłopczyka do łóżka jako chorego. Po pewnym czasie przyszła sprawdzić, co się z nim dzieje. Kiedy zobaczyła, że dziecko drży ze strachu, a kołderka na nim aż faluje, zabrała go do grupy, by wśród dzieci i zabaw poczuł się bezpieczniej.
W Aninie dwaj osobnicy, podający się za członków konspiracji, wtargnęli w końcu 1943 r. do domu sierot, zażądali listy wychowanków, a następnie kontrolowali sale, pytając rozbudzone dzieci o nazwiska. Padały wówczas imiona i nazwiska o brzmieniu żydowskim. Dzieciom bowiem w Aninie nie zmieniano nazwisk. Osobnicy ci zażądali wysokiej sumy pieniędzy i grozili wysadzeniem domu w powietrze. Ostatecznie rozmówił się z nimi ks. prałat Marceli Godlewski. Prawdopodobnie dano szantażystom okup, ale przez długi czas dom żył w napiętej atmosferze. Nie byli to jednak ludzie z konspiracji, bowiem organizacje podziemne wzywały do pomocy Żydom i występowały przeciwko przejawom antysemityzmu i niewłaściwym postawom wobec Żydów. W 1943 r. wydano nawet szereg wyroków na szantażystów, którzy rekrutując się z marginesu społecznego, szukali własnych korzyści. Niekiedy ze strony samych Żydów groziło siostrom w Aninie niebezpieczeństwo denuncjacji.
Źródła przekazały fakty o dużej ofiarności, odwadze i poświęceniu sióstr, gdy chodziło o ratowanie zagrożonego życia. Z taką postawą spotykamy się w domu warszawskim przy ul. Żelaznej, przylegającym do getta, kiedy przełożoną była Teresa Stępówna. Od 2 lutego 1944 r. znalazła tu schronienie Inka, córka lekarza Józefa Szapiry (zginął w getcie w Kraśniku) i przetrwała do wyzwolenia. Ta 7-letnia dziewczynka, wyprowadzona z getta warszawskiego, ukrywała się w różnych punktach Warszawy, pewien czas nawet u szarytek. Do sióstr Rodziny Maryi oddała ją opiekunka Adela Domanusowa. "Tam znalazła - pisze Domanusowa - schronienie i życzliwe, ciepłe przyjęcie. Przełożona, jej sekretarka i katecheta, po rozmowie ze mną zgodzili się przyjąć dziecko nie bez ryzyka. Okazali się ludźmi o zacnych sercach i odwadze chrześcijańskiej. Pouczywszy Inkę, jak ma postępować, mało mówić, czuwali nad nią specjalnie; zwłaszcza przełożona, pod pozorem, że jest to chorowite dziecko, często odosobniała ją w momentach, gdy mogła się zdradzić nieznajomością prawd wiary czy praktyki religijnej" (Ten jest z ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom 1939-1945, oprac. Władysław Bartoszewski i Zofia Lewinówna, Kraków 1966, s. 332).
Siostry ukrywały dzieci żydowskie nie tylko w sierocińcach, ale także w innych domach zakonnych: w Izabelinie - 6 dziewcząt (3 w wieku szkolnym), w Woli Gołkowskiej - 3 dzieci, w Międzylesiu "Nazaret" - 1 dziewczynkę, w Kołomyi - 2 do 4 dzieci. Poza tym sporadycznej pomocy udzielały dzieciom w Ostrej i Puźnikach, a w Mińsku Mazowieckim wraz z kapelanem ks. Stanisławem Wiśniewskim ukrywały przez kilka dni 3 chłopców w wieży kaplicy szpitalnej.
Ratowały, choć za to groziła śmierć (cz. 1)
Nasz Dziennik, 2008-03-10
O ukrywaniu Żydów, zwłaszcza dzieci, przez Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi w latach II wojny światowej
siostra Teresa Antonietta Frącek RM
Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat
Podejmując temat ratowania Żydów przed zagładą w czasie II wojny światowej, trzeba pamiętać, że zbrojna agresja Niemiec hitlerowskich na Polskę 1 września 1939 r., która wywołała jedną z najokrutniejszych wojen w dziejach ludzkości, miała na celu eksterminację Narodu Polskiego, skolonizowanie jego ziem i ich wchłonięcie przez III Rzeszę w myśl tradycyjnego programu pruskiego militaryzmu "parcia na wschód", uzupełnionego programem polityki nazistowskiej walki o "przestrzeń życiową". Niemieccy najeźdźcy nie mogli od razu zniszczyć Narodu Polskiego, realizowali swoje plany etapami poprzez niszczenie elity intelektualnej, grabienie zasobów materialnych, rolnych i przemysłowych; traktowali ziemie polskie jako źródło surowców i taniej siły roboczej.
Ludność żydowska, stanowiąca w okresie międzywojennym ok. 3,5 mln obywateli Polski, padła po agresji niemieckiej ofiarą hitlerowskiego terroru i jego polityki zagłady. Na przełomie 1939/1940 r. Żydzi zostali dotknięci licznymi atakami dyskryminacji ze strony okupanta, jak: usuwanie z pracy, zakaz uczęszczania do szkół, obowiązek noszenia żółtych opasek z gwiazdą, przymus pracy fizycznej. Momentem przełomowym było tworzenie izolowanych żydowskich dzielnic na okupowanych ziemiach Polski, Związku Sowieckiego, Czech, Jugosławii, Grecji, które stanowiły przejściowy etap w akcji totalnej zagłady Żydów, ułatwiały ograbianie ich z majątku, wyniszczanie głodem, uniemożliwienie łączności z ludnością aryjską.
W getcie warszawskim zamknięto jesienią 1940 r. wszystkie osoby uznane za Żydów w rozumieniu ustaw norymberskich, w liczbie ok. 410 tysięcy. W ciągu następnych dwóch lat zmniejszano jego granice, pogarszano warunki egzystencji, przesiedlano ludność żydowską z innych terenów tak, że liczba Żydów w getcie wzrosła do pół miliona, w tym 15 tys. bezdomnych dzieci. Brak źródeł zarobkowania, głód, ciasnota lokalowa, katastrofalne warunki higieniczne sprzyjały szerzeniu się chorób zakaźnych, wskutek których zmarło ok. 100 tys. ludzi. Decyzja masowej zagłady Żydów zapadła w 1941 r., w następnym roku Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy opracował "generalny plan zagłady" 11 mln Żydów w Europie. Na terenach Górnego Śląska, Kraju Warty, a zwłaszcza Generalnej Guberni Niemcy tworzyli obozy masowej zagłady Żydów, dowożonych niemal z całej Europy.
Organizowanie pomocy dla Żydów
Akcja likwidacji getta warszawskiego, rozpoczęta 22 czerwca 1942 r. pod kryptonimem "Akcja Reinhard", która trwała 9 tygodni, wywołała wstrząsające wrażenie. Tragedia Żydów wzbudziła nie tylko współczucie Polaków, apele polskiego podziemia do państw walczących z III Rzeszą, ale też czynną akcję pomocy. Kierownictwo Walki Cywilnej wydało odpowiednią odezwę, ogłoszoną w prasie podziemnej i powtórzoną przez rozgłośnię radiową BBC w Londynie. Powstało szereg organizacji, stowarzyszeń i ośrodków w celu ratowania Żydów. We wrześniu 1942 r. podjął działalność Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom, przekształcony 4 grudnia 1942 r. w Radę Pomocy Żydom "Żegota", stanowiącą porozumienie kilku organizacji społecznych i politycznych, która funkcjonowała do końca okupacji.
Pomoc Żydom nieśli ludzie z różnych środowisk, ugrupowań politycznych, stanów i zawodów okupowanej Polski. Włączyło się w nią duchowieństwo diecezjalne i zakonne, żeńskie zgromadzenia zakonne, całe rodziny i osoby pojedyncze, realizując w tych nieludzkich czasach ideę chrześcijańskiej miłości bliźniego, niesienia pomocy ludziom znajdującym się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Spośród duchowieństwa zasłużyli się na tym polu ks. abp Adam Sapieha, ks. bp Karol Niemira, ks. Władysław Korniłowicz, ks. Jan Zieja, ks. Marceli Godlewski, ks. Antoni Czarnecki, ks. Ferdynand Machay i wielu innych kapłanów, a także dominikanie, franciszkanie, michalici, misjonarze, salezjanie.
Znane są bohaterskie karty ukrywania Żydów przez siostry zakonne z różnych zgromadzeń: benedyktynki, karmelitanki, niepokalanki, szarytki, szare urszulanki. Za przechowywanie Żydów 8 szarytek poniosło śmierć. Spośród rzeszy zakonnic zaangażowanych w akcji ratowania Żydów, zwłaszcza w Warszawie, "piękne karty zapisało sobie Zgromadzenie SS. Franciszkanek Rodziny Marii, kierowane przez szeroko znaną z tej działalności matkę Getter" (T. Prekerowa, Konspiracyjna Rada Pomocy Żydom w Warszawie, s. 47). Ile dzieci mogło uratować się w klasztorach? Dotychczasowe obliczenia podające, że w około 200 klasztorach zakonnice uratowały ponad 1500 dzieci żydowskich (por. Ewa Kurek, Dzieci żydowskie w klasztorach..., Lublin 2001), nie są pełne i bardzo zaniżone.
Temat ratowania Żydów przez Polaków nie jest dostatecznie opracowany, wprawdzie próby zebrania dokumentacji, wspomnień i relacji były podejmowane w 1947 r., w 1964 r., a także w latach 70. i 80. przez Katolicki Uniwersytet Lubelski i Akademię Teologii Katolickiej w Warszawie, ale nie zostały doprowadzone do końca. To jest karta historii w dużym stopniu zaniedbana. Stąd też propaganda, zarzucająca Polakom obojętność wobec tragedii Żydów w czasie II wojny światowej, a nawet antysemityzm, znajduje wolne pole działania. Polacy nieśli różnorodną pomoc Żydom, zarówno klasztory, jak też osoby prywatne, rodziny, całe wsie, i to z narażeniem własnego życia - bo za to groziła śmierć.
Nie jest przesadą, że dla uratowania jednego Żyda potrzeba było pomocy ze strony przynajmniej 10 Polaków. Ukrywanie ich wymagało ogromnego wysiłku, ciągłej troski, nieustannego czuwania, pomocy wielu osób, i to w atmosferze lęku, terroru i ciągłego zagrożenia.
Jako przykład podam wypowiedź Żyda Gustawa Alef-Bolkowiaka, który ranny w potyczce pod Osą w powiecie opoczyńskim, tylko w czasie swojej choroby doznał pomocy 10 osób, także ze strony ks. Jana Gałęzy i s. Stefanii Miaśkiewicz z Rodziny Maryi oraz kilku lekarzy. "Oto ludzie, którzy jesienią 1942 r., w okresie zaostrzonego terroru ze strony okupanta, z narażeniem swojego życia i życia swoich rodzin - pisze autor - przyszli mi z pomocą". Ten sam płk rezerwy Wojska Polskiego podaje: "W roku 1943 brałem udział w ruchu podziemnym na Lubelszczyźnie. Tysiące uciekinierów z getta lubelskiego i innych rejonów Polski ukrytych było w lasach i po wsiach. Okoliczna ludność nie tylko dostarczała im żywności, ale i aktywnie pomagała w unikaniu obław hitlerowskich. Wielu zapłaciło za to życiem i wiele wsi zostało puszczonych z dymem przez okupanta, który pomoc ukrywającym się Żydom traktował na równi z udziałem w walce zbrojnej przeciwko niemu" (Gustaw Alef-Bolkowiak, ps. "Bolek", Podnoszę głos protestu, Wiedeń, "Ekspres Wieczorny", Warszawa, rok 33 (1968), nr 74, 26 marca 1968).
Oblicza się szacunkowo, że w akcję ratowania Żydów było zaangażowanych od 300 tys. do 1 mln Polaków, którzy z narażeniem swego życia i życia swoich rodzin udzielali Żydom schronienia, przewozili w bezpieczniejsze miejsca, dostarczali żywności. Uważali tę pomoc za akt ludzkiej życzliwości, obowiązek sumienia, podanie ręki człowiekowi skazanemu przez okupanta na śmierć; "ratował, kto mógł". Zresztą zdawano sobie sprawę, iż taki los czeka w kolejności także Polaków. Nie mówię tu o marginesie społecznym, który znajdzie się w każdym narodzie, nawet w getcie warszawskim działała osławiona przestępcza żydowska "13". Ale trzeba pamiętać, że jedynie w Polsce - za udzielenie Żydowi pomocy, podanie kawałka chleba czy też ukrycie - groziła kara śmierci. W żadnym innym kraju europejskim nie było takiej sankcji. Wielu Polaków za ukrywanie Żydów poniosło śmierć z rąk niemieckich.
Tragedia Żydów znalazła po wojnie głośny oddźwięk w całym świecie. Dużo się o tym mówi i pisze, nie zawsze obiektywnie. Ku czci ofiar holokaustu postawiono wiele pomników i tablic pamiątkowych, zaznaczono miejsca ich straceń, ich imionami nazwano wiele placów i ulic, otwarto muzea i izby pamięci, urządza się akademie i wygłasza referaty, organizuje się zjazdy i sympozja, dni pamięci i marsze pokoju - Marsz Żywych. I to jest słuszne. Nie można zapomnieć o tragedii Żydów w latach totalitaryzmu hitlerowskiego, o czym zresztą przypomniała także konferencja w Oslo pod hasłem: "Uratować pamięć holokaustu" - tych, którzy zginęli w latach wojny.
W Instytucie Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie płonie wieczny ogień, a w dalszej części muzeum - od siedmioramiennego świecznika odbijają się w lustrzanych płytach tysiączne płomyki symbolizujące ofiary holokaustu. Przy nastrojowej melodii wymieniane są nazwiska pomordowanych, w większości dzieci. Ich imiona są zapisane, a jeśli nawet nie, to świetliste płomyki upamiętniają ich ofiarę.
Od tego miejsca pamięci warto zwrócić myśl ku innym płomykom, ku tysiącom istnień ludzkich, ku Żydom uratowanym przez Polaków. Rozproszeni po całym świecie: w Anglii, Australii, Belgii, Francji, Italii, Izraelu, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, w Polsce, płoną ogniem życia, choć na ich temat niewiele się mówi i pisze, choć oni sami, przeżywszy gehennę wojenną, nie zawsze chcą powracać wspomnieniami do tych koszmarnych lat, nie publikują swoich przeżyć, choć niejednokrotnie okazują wdzięczność za uratowane życie. Mam tu na myśli dzieci uratowane przez Kościół katolicki, przez polskie zgromadzenia zakonne, a zwłaszcza przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi.
Zgromadzenie Sióstr Rodziny Maryi wobec tragedii Żydów
Z akcją ratowania Żydów spotkałam się podczas opracowywania dziejów Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w latach II wojny światowej w 1973, a następnie w 1981 roku. Materiałów do tego zagadnienia prawie nie było. Nasze archiwa spłonęły w czasie Powstania Warszawskiego (1944), a archiwalia lwowskie uległy zniszczeniu podczas wysiedleń, tułaczki, wreszcie repatriacji. Zresztą nikt w czasie wojny nie rejestrował tej akcji. Dopiero zapoznanie się z problemem, po zebraniu ponad 300 relacji od sióstr Rodziny Maryi oraz około 100 relacji od zakonnic z innych wspólnot, księży i osób świeckich, można było poznać nazwiska uratowanych i odnaleźć ich ślad w nielicznych zachowanych księgach ewidencyjnych domów dziecka.
Z przeprowadzonych w latach 1971-1978 badań wynika, że siostry Rodziny Maryi uratowały w czasie okupacji niemieckiej ponad 500 dzieci żydowskich i około 250 dorosłych Żydów. Cyfry te nie są kompletne, raczej zaniżone, ale potwierdzone wiarygodnymi dowodami. Chociaż od wojny upłynęło 60 lat, to jednak nadal zgłaszają się osoby poszukujące miejsca swego ukrycia, których nazwiska dotychczas nie były rejestrowane. W związku z tym zwiększa się ciągle liczba dzieci, którym siostry uratowały życie.
Budzi się pytanie: jak to było możliwe, że siostry Rodziny Maryi uratowały tyle dzieci żydowskich, a także osób starszych? Przecież za to groziła śmierć. Kilka informacji o samym zgromadzeniu i jego działalności ułatwi zrozumienie, wyjaśni przyczyny, a zarazem efekt tej akcji.
Zgromadzenie o nazwie Rodzina Maryi, założone przez bł. ks. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego w Petersburgu w 1857 r., w północnej stolicy imperium rosyjskiego, a przeszczepione na ziemie polskie w 1862 r., szczególną opieką otaczało sieroty, dzieci ubogie i porzucone. "Zgromadzenie pragnęło stać się dla nich nową rodziną, zastąpić im ciepło utraconego ogniska rodzinnego i brak własnego domu". Przez 50 lat pod zaborem rosyjskim i w samej Rosji siostry prowadziły życie zakonne w ukryciu, działając na zewnątrz poprzez istniejące legalnie zakłady wychowawcze i opiekuńcze. W domach dla sierot, w szwalniach, w szkołach - zatwierdzonych przez władze rosyjskie, siostry prowadziły - obok legalnych programów - tajne nauczanie, chroniły dzieci i młodzież przed rusyfikacją i wynarodowieniem. Poza tym niejednokrotnie ukrywały polskich wygnańców syberyjskich, którzy zbiegli z miejsca zsyłki. Stąd też siostry miały duże doświadczenie na polu tajnych akcji oświatowych, narodowych i patriotycznych.
Przed II wojną światową Zgromadzenie Rodziny Maryi należało do grupy największych rodzin zakonnych w Polsce. Liczyło 1120 sióstr i 160 domów zakonnych (klasztorów), zorganizowanych w trzech prowincjach, z domami głównymi we Lwowie, Warszawie i Poznaniu (miało także osobne prowincje w Rumunii i Brazylii).
W działalności sióstr na czoło wysuwała się ich praca oświatowa i wychowawcza w 60 szkołach, 44 sierocińcach, 58 ochronkach, a także szeroko zakrojona akcja opiekuńcza, pielęgniarska i charytatywna w szpitalach i instytucjach opiekuńczych oraz w ambulatoriach środowiskowych. Duża liczba obszernych zakładów wychowawczych stwarzała dogodne możliwości dla ukrycia w nich zagrożonych działaczy polskiego podziemia i ich rodzin, a także dzieci żydowskich. Wprawdzie zgromadzenie w latach okupacji utraciło wiele domów i miejsc pracy, ale wczuwając się w potrzeby społeczne, zakładało nowe instytucje wychowawcze i opiekuńcze. Na miejsce utraconych sierocińców siostry otworzyły 13 nowych domów dla dzieci, a ogólna liczba ich wychowanków wzrosła z 3500 do 5000.
Poza tym cel, duchowość i charyzmat zgromadzenia, a także patriotyzm, poczucie więzi społecznych ze środowiskiem, którymi przeniknięte były siostry, predysponowały je do ratowania życia zagrożonych osób, także Żydów. W regule zakonnej założyciel zamieścił dwa ewangeliczne wersety, które inspirowały duchowość i działalność sióstr:
"Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć" (Mk 10, 45).
"Kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje" (Mt 18, 5).
Siostry realizowały swoje powołanie w duchu służby, na wzór Chrystusa, i wypełniały swoją misję w społeczeństwie poprzez pracę podejmowaną z poświęceniem w celu niesienia pomocy dzieciom opuszczonym i ratowania ich zagrożonego życia.
Wojna pociągnęła za sobą kolosalne zniszczenia materialne, olbrzymie straty personalne, tysiące zabitych i rannych; pozbawiła wielu ludzi dachu nad głową i środków egzystencji. Siostry Rodziny Maryi, chociaż na równi z całym Narodem odczuwały grozę wojny, to jednak nie ograniczały się tylko do troski o własne życie i mienie zakonne, nie zacieśniały swej pracy jedynie do funkcji wykonywanych przed wojną, ale wyszły poza ich obręb. Dostrzegły nowe potrzeby i nie pozostały wobec nich obojętne. Jedną z nich było niesienie pomocy Żydom.
Ratowanie Żydów w warunkach okupacyjnych to bardzo niebezpieczny odcinek działalności sióstr. Tragizm sytuacji powiększał fakt, że za pomoc Żydom - jak już wspomniano - groziła kara śmierci. I nie była to tylko pogróżka, ale realne zagrożenie, które stale wisiało nad domami i siostrami. Ta świadomość towarzyszyła ciągle wszystkim przełożonym i siostrom zaangażowanym w niesienie pomocy Żydom.
Akcja ratowania Żydów przez siostry Rodziny Maryi była z jednej strony spontaniczna, z drugiej - zorganizowana, kierowana przez przełożoną generalną matkę Ludwikę Lisównę (1874-1944), zamieszkałą we Lwowie przy ul. Kurkowej 45, i przełożoną prowincjalną matką Matyldę Getter (1870-1968), zwaną powszechnie "Matusią", która miała swoją siedzibę w Warszawie, w starym drewnianym budynku przy ul. Hożej 53. Przykład przełożonych działał najlepiej. Jednak odgórne inicjatywy władzy zakonnej zostały zrealizowane dzięki ofiarności i bezgranicznemu poświęceniu sióstr, które osobiście, dzień i noc, w domach dziecka i zakładach opiekuńczych dźwigały brzemię odpowiedzialności za bezpieczeństwo ukrywanych Żydów. Za przykładem i aprobatą władz zwierzchnich pomoc Żydom niosły siostry niemal we wszystkich domach zakonnych Rodziny Maryi. Brak informacji o ukrywaniu Żydów przez siostry w kraju Warty i w Prusach Wschodnich. W kraju Warty ich działalność została zniszczona przez Niemców, prowadzone przez siostry zakłady dla dzieci w Szamotułach (159 dzieci) i starców w Wieleniu (700 osób) Niemcy wysiedlili do Warszawy, przejmując te obiekty dla swoich potrzeb, inne zaś domy, łącznie z siedzibą Prowincji w Poznaniu, zlikwidowali, a siostry wywieźli do obozu w Bojanowie.
W Warszawie w akcję ratowania Żydów włączyła się całym sercem matka Matylda Getter, dom na Hożej, siostry i wszystkie wspólnoty zakonne, które znajdowały się w stolicy i w okolicznych miejscowościach. Dzieci żydowskie ukrywane były w domach dziecka prowadzonych przez siostry w Aninie, Białołęce, Brwinowie (2 domy), Międzylesiu (3 domy), Płudach, jak też w placówkach przeznaczonych dla sióstr starszych i chorych, a także umieszczane u rodzin prywatnych.
W akcji ratowania Żydów siostry współpracowały: z Wydziałem Opieki Społecznej Zarządu Miejskiego m.st. Warszawy, zwłaszcza z dyrektorem Janem Starczewskim, a po jego aresztowaniu z Antonim Chacińskim, z Janem Dobraczyńskim, kierownikiem Sekcji Opieki, i z Jadwigą Piotrowską; z Radą Pomocy Żydom w Warszawie, z Radą Główną Opiekuńczą we Lwowie, Podhajcach, Brzeżanach, Turce, Samborze, z lekarzami szpitali m.in. we Lwowie (z prof. Gröerem i dr Heleną Krukowską), w Krasnymstawie, Mińsku Mazowieckim, w Warszawie przy ul. Płockiej, z ks. prałatem Marcelim Godlewskim, proboszczem parafii Wszystkich Świętych, z wieloma osobami z konspiracji, z księżmi proboszczami na placówkach wiejskich. Współpracowały też z innymi zgromadzeniami żeńskimi i męskimi. Zagrożone dzieci od sióstr niepokalanek z domu warszawskiego przy ul. Kazimierzowskiej s. Stefania Miaśkiewicz przewoziła do domów Rodziny Maryi przy ul. Hożej i Żelaznej.
O ukrywaniu dzieci żydowskich przez siostry Rodziny Maryi pisali: Władysław Smólski w trzech swoich książkach: "Losy dziecka" (1961), "Zaklęte lata" (1964) i "Za to groziła śmierć" (1981), Władysław Bartoszewski i Zofia Lewinówna w publikacji "Ten jest z ojczyzny mojej" (1966), Stanisław Wroński i Zofia Zwolakowa w książce "Polacy Żydzi 1939-1945" (1971), Zofia Szymańska w pamiętniku "Byłam tylko lekarzem" (1979). Drobne informacje podali na łamach prasy: Gustaw Alef-Bolkowiak (1968), Jan Dobraczyński (1970), Jan Habdank (1968), Stanisław Podlewski (1967, 1969), Małgorzata Jaworska i Mirosław Machnacki (1978), Aleksandra Mianowska (1981), Andrzej M. Wrzeszcz (1983), Ewa Kurek (2001).
Monday, March 10, 2008
Subscribe to:
Posts (Atom)